Zespół – o tymże słów kilka… dziesiąt

Rafał Chmielewski 09 września 2016 Komentarze (0)

Wrzesień, wrzesień i … wrzesień 🙂

W moim blogu e-marketignowym jakiś czas temu napisałem tekst o tym, jak to walczyłem z wiatrakami, a nawet gorzej, bo z ludźmi, którzy w różny sposób próbowali podłożyć mi nogę (typowo polskie chyba), kiedy odszedłem z korporacji i założyłem web.lex, edukując branżę prawniczą w zakresie nowoczesnego e-marketingu. Cały artykuł przeczytasz tutaj >> – zajrzyj, szczerze polecam. Happy end jest 🙂

No więc artykuł jest dość stary, ale wciąż czytany. I tenże artykuł przeczytała niejaka pani Edyta, która potem poświęciła kilka minut swojego cennego czasu, aby napisać komentarz. Ten komentarz brzmi tak:

Dziękuję za ten artykuł. Szukałam czegoś co pomoże mojej córce poukładać emocje. Ona też stara się dążyć do swoich celów. Pracuje z grupą, która skupiła się wokół jej pomysłu. Mają już pierwsze sukcesy i tu zaczęły się schody. Pół biedy gdy poza grupą. Niestety to o czym Pan wspomina teraz jest wewnątrz. Mimo, że ona jest liderem, zaczęto ją ignorować, grupa się odsuwa, bo ona od nich wymaga. Usiluje mobilizować, wspiera, rozmawia. Nie jest heterą a jednak zaczęło się to o czym Pan pisze. A jej żal, smutno, bo parę osób zmobilizowała do otwarcia się na swoje talenty i założenia stron i to im zaczęło przynosić efekty. Czuje się więc potraktowana niesprawiedliwie przez grupę.

Dlatego szukalam czegoś co jej wyjaśni ten mechanizm i da jakąś nadzieję.

Co ciekawe na ten temat znalazłam TYLKO tentekst. Tym bardziej jestem zań wdzięczna. Wszystkiego dobrego na drodze!

Moja odpowiedź:

Dziękuję Pani Edyto ?

Cóż… ja zawsze jestem zdania, ze ja jestem źródłem swoich problemów. Jeśli mam problem z pracownikiem, to po pierwsze zatrudniłem złą osobę, a po drugie – nie zmotywowałem jej od pracy. Zatem jako lider w swojej firmie uczę się tych dwóch trudnych sztuk.

Błędy to ludzka i potrzebna rzecz. Ważne, żeby się na nich uczyć. ?

Pozdrawiam Panią serdecznie i dziękuję za komentarz!

Widzisz … z ludźmi pracuje się najtrudniej. Nigdy, NIGDY nie przewidzisz, co się stanie i co zrobią. Czy to Twoi pracownicy, współpracownicy, czy klienci. To jest typowo ludzkie, a im więcej tych ludzi jest, tym częściej różnego rodzaju problemy i niewygodne sytuacje się zdarzają. Nie ma chyba możliwości ustrzeżenia się przed nieoczekiwanymi wydarzeniami, ale na pewno są sposoby na to, aby w jakiś sposób częstotliwość ich występowania minimalizować.

Jakie one są?

Może przyjrzyjmy się opisanej przez szanowną panią Edytę sytuacji…

Z jej komentarza wynika, że córka pani Edyty miała jakiś pomysł, nad którym zaczęło pracować grono ludzi, którzy następnie opuścili ją, idąc własną ścieżką rozwoju.

  1. Przede wszystkim to nie jest rzadka sytuacja – powiedziałbym, że normalna. Wydaje mi się, że owa córka powinna była przewidzieć taki rozwój wydarzeń. Być może ona zrobiłaby to samo w ich sytuacji. To, co może zastanawiać, to skala odejść. Jeśli odchodzą wszyscy, albo tak duża liczba ludzi, że rozwój projektu nie jest możliwy, to może to być sygnał, że problem leży w przywództwie.
  2. Sam pomysł nie kształtuje jeszcze pozycji lidera. Lidera kształtuje jedna cecha: jasna wizja przyszłości. Prawdziwego lidera, za którym podąża się z chęci uczestnictwa w czymś wielkim, a nie z bojaźni, czy zachęty materialnej. Lider mówi zespołowi, że będzie tak a tak, pot i łzy, ale że warto, bo tam w końcu dojdziemy. Im wizja jest jaśniejsza, tym ludzie są bardziej świadomi trudu, wysiłku i poświęcenia. A ci, którym to nie pasuje – nie przystępują do lidera.
  3. Jasna wizja przyszłości musi byś wyraźnie komunikowana i przypominana dzień w dzień. Każdy w zespole musi nią żyć, od lidera do sprzątaczki. Kiedy zapytasz taką w SpaceX dokąd zmierzają, bez wahania odpowie, że celem jest kolonizacja Marsa.
  4. Jasna i duża wizja scala zespół. Jego członkowie mają mniejszą motywację do opuszczenia pokładu. We wspomnianym SpaceX ludzie pracują bardzo dużo, ale nawet kiedy mają dość, nie chcą schodzić z pokładu.
  5. Być może owa córka dobrała niewłaściwych ludzi do zespołu. Proces rekrutacji powinien wyglądać tak samo, albo bardzo podobnie, wobec pracowników, jak i współpracowników. To jest skomplikowany i czasochłonny proces, jednak chcąc mieć dobry zespół, jego członków trzeba wybierać ostrożnie i z uwagą.
  6. Nie zaszkodzi też zabezpieczyć się na okoliczność odejścia członków zespołu, posiadając kilku już zrekrutowanych pracowników w swoim „portfelu”. Rozmawiałem kiedyś z pewnym przedsiębiorcą, który mi powiedział, że u niego proces rekrutacji trwa cały czas. Rotacja pracowników jest niewielka, ale dzięki temu, że ma portfolio potencjalnych pracowników, wszelkie zmiany kadrowe są mniej kłopotliwe.

Zauważyłem, że proces rekrutacji można sobie ułatwić posiadając wyraźną, jasną i dużą misję. Wówczas część ludzi  po prostu się z nią identyfikuje i chcą uczestniczyć w jej realizacji. Podczas kiedy innym ona w ogóle nie odpowiada, albo ich nie obchodzi. W tym przypadku przynajmniej nie zawracają głowy podczas rekrutacji. 🙂

Zauważyłem też, że misja, nawet największa, z czasem blaknie. Dlatego w zespole trzeba o niej mówić i ją przypominać. Może nawet dzień w dzień.

*****

O przywództwie przeczytasz u Simona Sinka w Leaders eat last.

O dużej misji i zarządzaniu zespołem przeczytasz w krótkiej Kiedy ryby latają

O rekrutacji dowiesz się z jednego ze szkoleń prowadzonych przez Pawła Królaka

 

{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: