Wywiad z przedsiębiorcą: mec. Błażej Sarzalski o firmie i biznesie za granicą, prawie i podatkach

Rafał Chmielewski 08 marca 2017 Komentarze (0)

Błażej Sarzalski – radca prawny

Błażeja Sarzalskiego, jeszcze jako aplikanta radcowskiego, spotkałem kilka lat temu. Dokładnie w roku 2010… szmat czasu …. 

Wtedy już dusza przedsiębiorcy nie dawała mu spokoju. Więc zamiast czekać na zakończenie aplikacji prawniczej – jak przystało na statecznego kandydata do tego zawodu – z otwarciem własnej kancelarii, zrobił to tak szybko, jak tylko mógł.

Dziś, jako radca prawny, wspiera głównie przedsiębiorców, ale prowadzi też cztery prawnicze blogi (adresy podaję na samym dole), które między innymi pozwalają mu w sposób naprawdę dynamiczny rozwijać jego firmę (czytaj: kancelarię). Bez dwóch zdań mec. Sarzalski jest przedsiębiorcą z krwi i kości. Ma dużo do powiedzenia nie tylko w tematach czysto prawniczych, ale też czysto biznesowych. Na pewno można się od niego wiele nauczyć.

Błażej ostatnimi czasy w jednym ze swoich blogów zajął się tematyką tworzenia spółek i inwestowania za granicą, głównie w USA. Chodzi zarówno o inwestycje mające na celu rozwój firmy i większe zyski, jak i dążące do ochrony kapitału. Tematyka, którą porusza jest tak interesująca dla każdego przedsiębiorcy, że pomyślałem, iż świetnym pomysłem będzie poproszenie go o kilka zdań wypowiedzi na parę interesujących nas – przedsiębiorców – tematów.

Zatem do sedna! Albo jak mówią prawnicy – ad rem 🙂

*****

Błażeju, na samym początku odpowiedz nam na proste pytanie: jaki sens dla polskiego przedsiębiorcy ma inwestowanie za granicą i czy może sobie na taką ekstrawagancję pozwolić każdy właściciel, nawet najmniejszej, firmy.

Rafale, to jest kwestia tego, co rozumiemy pod pojęciem „inwestować”. Jeżeli stosujemy wąską i klasyczną definicję tego pojęcia, czyli zakup określonych aktywów po to aby osiągnąć w przyszłości zysk to chyba nie jestem Ci w stanie odpowiedzieć na tak sformułowane pytanie. To każdy przedsiębiorca, znając swoje możliwości, zasoby i umiejętności musi sobie odpowiedzieć na pytanie czy kupienie aktywów zagranicznych ma sens, czy warto tworzyć miejsca pracy poza Polską, czy stworzy to możliwości rozwoju biznesu. Jeżeli jednak pod pojęciem „inwestycja” rozumiemy szukanie wartości niekoniecznie pieniężnych, ale na przykład poczucia stabilności, bezpieczeństwa, oszczędności czy też nowych kontaktów biznesowych, poszerzenia horyzontów, to uważam, że kontakty z przedsiębiorcami zagranicznymi nie stanowią ekstrawagancji, ale jedną z naturalnych ścieżek, którymi może podążać wiele nawet małych biznesów.

Aha, rozumiem zatem, że nie ma jednej odpowiedzi i każdy przypadek należy rozważać osobno 🙂 Czyli jak to w życiu 🙂 Na jednym ze swoich blogów promujesz możliwości rozwoju firmy przez założenie spółki w USA. Stany do daleki kraj. Co prawda dzisiaj wszystko jest blisko dzięki internetowi, a patrząc z punktu widzenia geografii – trzeba pokonać wielki ocean. Dlaczego założenie firmy w USA może być korzystne dla przedsiębiorcy polskiego i czy ta odległość rzeczywiście ma istotne znacznie?

Jeżeli przykładowo należy on do tej grupy, która chce rozwijać swoją działalność w oparciu o rynek amerykański i tam sprzedawać swoje produkty lub usługi, czy też na przykład skorzystać z finansowania jednego z wielu amerykańskich funduszy inwestycyjnych bądź serwisów crowdfundingowych to praktycznie nie ma dla niego innej alternatywy niż otwarcie spółki w Stanach Zjednoczonych. Stany to wielki rynek, rynek niezwykłych możliwości, na którym każdy, nawet najbardziej niszowy biznes ma szansę przebicia.

Zawsze opowiadam w tym miejscu klientom o tym, jak podczas przeglądania stron internetowych trafiłem na amerykańskich serwis oferujący sprzedaż ludzkiego mleka, z dostawą kurierem do wielu dużych miast, można było wybrać kolor skóry dawczyni, wiek, a nawet przeczytać notki degustacyjne! Byłem zszokowany, ale to pokazuje, że Stany to jest rynek, na którym można odpowiedzieć na każdą potrzebę klienta i wciąż mieć z tego zysk, ba, można nawet taką potrzebę wykreować!

Natomiast to nie jest oczywiście tylko tak, że spółki w Stanach muszą być wykorzystywane w celu ekspansji na tamtejsze rynki, są one bowiem też świetnym narzędziem dla zachowania anonimowości działań biznesowych oraz dla ochrony majątku wspólników. W połączeniu z polskimi strukturami, takimi jak spółka komandytowa, można wykreować formę prawną, w której odpowiedzialność zarządzających za ewentualne negatywne skutki ich decyzji biznesowych będzie o wiele mniejsza niż w przypadku nawet najbardziej bezpiecznych rozwiązań opartych tylko o struktury polskie.

Tak, żeby rozwijać się na ogromnym rynku amerykańskim faktycznie warto mieć tam osobną spółkę – firmę. Z drugiej strony, nawet jeśli nie chcę działać na rynku wyłącznie amerykańskim, tylko międzynarodowym, to również firma z siedzibą w USA będzie bardziej wiarygodna w oczach kontrahenta – tak to sobie wyobrażam. A do tego kapitał tam gromadzony będzie bezpieczniejszy. No dobrze … to powiedz nam Błażeju, czy dla założenia i prowadzenia spółki w USA muszę być tam obecny? Nie wiem … może muszę zamieszkiwać w USA, czy też być amerykańskim rezydentem podatkowym?

Zanim odpowiem na pytanie o formalności związane z założeniem spółki amerykańskiej zwrócę tylko uwagę, że generalnie spółki w USA nie mają problemów z reputacją i nie przysparzają takich problemów jak spółki w rajach podatkowych typu Panama, czy Belize, na przykład nie ma problemów aby znaleźć bank chętny do współpracy z taką spółką, zarówno w Polsce, jak i zagranicą, na przykład na Cyprze czy Łotwie. Nie oznacza to jednak, że w pewnych wąskich segmentach rynku spółki te nie są owiane złą sławą. Gdy idzie o Polskę to przede wszystkim pojawia się tu problem wielu sprzedawców na Allegro, którzy z dużą dozą prawdopodobieństwa nie płacą podatków w Polsce, ukrywając się za amerykańskimi spółkami LLC z Delaware lub Wyoming.

Wracając jednak do istoty Twojego pytania, a także kwestii tego, czy odległość jest problemem w założeniu i prowadzeniu tego typu spółki. Najkrócej mówiąc: nie. Spółkę w Stanach może założyć każdy, nie trzeba mieć wizy, nie trzeba być rezydentem podatkowym w Stanach, wystarczy mieć zdolność prawną, dokument tożsamości oraz potrafić wykazać swój adres zamieszkania poprzez tzw. utility bills (np. rachunki za telefon, energię, wyciąg z rachunku bankowego lub karty kredytowej z podanym adresem). Resztę można zlecić prawnikowi, który wszystko załatwi. Rejestrowałem spółki dla moich klientów w różnych krajach i nigdzie nie spotkałem się z takim pro biznesowym podejściem do tych kwestii.

WOW! Rozumiem zatem, że wystarczy telefon, czy mail do kancelarii, na przykład Ciebie, z prośbą o założenie spółki na przykład w USA i dalej już nic muszę robić! Rewelacja! Powiedz jeszcze, jak długo trwa założenie firmy za granicą? I jak jest z założeniem rachunku bankowego oraz czy można swobodnie korzystać ze zgromadzonych w ten sposób pieniędzy w sposób zdalny?

W sumie mniej więcej tak to wygląda. Spotkanie, poprzedzone mailem lub telefonem i po około kilku tygodniach dokumentacja spółki trafia do Polski. Samo jej założenie zajmuje nie więcej niż kilka dni od dnia wpłaty środków przez klienta.

Rachunek bankowy to już zupełnie inna historia. W dobie powszechnej walki z finansowaniem terroryzmu i praniem brudnych pieniędzy otwarcie rachunku bankowego nigdy nie jest łatwe. Chcąc założyć rachunek w Stanach Zjednoczonych należy się liczyć z koniecznością samodzielnego odwiedzenia banku z kompletem wymaganej dokumentacji. Dobra wiadomość jest jednak taka, że nie musimy otwierać od razu rachunku w Stanach, rachunki dla spółki Delaware możemy otworzyć na Cyprze, Łotwie czy nawet w Polsce. W tym ostatnim przypadku będzie to najłatwiejsze, o ile wspólnikiem jest polski rezydent bądź spółka planuje tutaj działanie. Najłatwiejsze, nie oznacza jednak, że najbardziej bezpieczne, ludzie nie po to otwierają spółkę Delaware aby trzymać swoje środki pieniężne w Polsce.

To prawda… Ostatnio w ogóle modne staje się prowadzenie firmy za pośrednictwem spółki w Delaware. Jakie warunki trzeba spełnić, żeby taką spółkę w Delaware założyć? Jaka forma jest najodpowiedniejsza dla małej czy średniej firmy? Czy potrzebny jest jakiś wkład finansowy? Czy konieczne jest ustanowienie zarządu w USA?

Warunki wejścia nie są wysokie, a wkładem początkowym może być nawet kilka dolarów (podobnie jak w amerykańskiej spółce akcyjnej, typu Incorporated). Spółka LLC  zarządzana jest bezpośrednio przez wspólników, korzystają oni jednak z istotnego ograniczenia ich odpowiedzialności, zgodnie z przepisami stanowymi Delaware, mogą oni jednak powołać też menedżerów spoza swojego grona. Forma ta najodpowiedniejsza jest dla mikro, małych i średnich firm. Większe przedsięwzięcia i startupy zwykle wybierają formę korporacji, która umożliwia emitowanie akcji i łatwiejsze pozyskiwanie kapitału, jest też jednak bardziej transparentna gdy idzie o informacje przekazywane do publicznych rejestrów oraz wymaga więcej formalności.

Kilka dolarów – brzmi nieźle 🙂 A jak wygląda opodatkowanie takiej spółki w stanie Delaware? Mówi się wiele o tym, że są to podmioty opodatkowane preferencyjnie, chociaż stan ten nie jest chyba oficjalnie uznawany za tak zwany raj podatkowy.

Stany Zjednoczone posiadają terytorialny system podatkowy, co oznacza, że podatek dochodowy płaci się tylko gdy wykonuje się czynności na terenie Stanów Zjednoczonych. Ta właściwość systemu podatkowego, połączona z transparentnością podatkową spółek LLC (tak jak np. polskich spółek jawnej czy komandytowej), powoduje, że gdy działalność nie jest wykonywana w Stanach, to nie płaci się tam żadnych podatków. Podatki płaci się natomiast w miejscu realnej działalności, którym może być każde miejsce na świecie. Gdy jednak idzie o prowadzenie działalności w Stanach to jest to już zupełnie inna kwestia, system podatkowy jest tam skomplikowany, obok progresywnego podatku dochodowego obowiązują tam także podatki stanowe.

Jaką byś dał radę tym przedsiębiorcom, którzy planują rozwój swojej działalności na rynkach zagranicznych?

Obok rozpoznania rynku i analizy opłacalności biznesu skupcie się także na kwestiach prawnych i podatkowych oraz ich zabezpieczeniu już na samym początku. Potem może być za późno, albo zejdą na dalszy plan.

Czyli nic na żywioł, a raczej dokładna analiza nie tylko biznesowa ale i prawno-podatkowa. Wydaje się to oczywistą oczywistością, ale w praktyce niestety więcej jest wśród naszych rodaków żywiołowości. To jest zresztą temat na inną opowieść.

Dziękuję Ci bardzo Błażeju i życzę dalszych sukcesów w rozwoju Twojej kancelarii, ale też i pomaganiu polskim przedsiębiorcom w rozwijaniu ich firm w Polsce i za granicą!

*****

Oto blogi prowadzone przez mec. Sarzalskiego:

{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: