Kultura organizacyjna w firmie

Rafał Chmielewski 30 stycznia 2019 Komentarze (0)

Dałbym sobie rękę uciąć, że 99,9% przedsiębiorców nie wie, co to jest kultura organizacyjna. A już tym bardziej, do czego służy i jak pomaga w prowadzeniu i rozwoju firmy. Osobiście uważam jednak, że jest to jeden z najważniejszych elementów gwarantujących bezpieczeństwo biznesu i każdej innej organizacji.

Usłyszałem kiedyś, na jakimś wykładzie, że kiedy wszystko wokoło się wali i rozsypuje, to właśnie istnienie kultury może ocalić organizację. Kultura jest jak spoiwo, klej, jak tlen dla organizmu. To coś, dla czego chętnie przychodzi się do pracy i wstaje rano z łóżka.

Napisałem ten artykuł, gdyż bardzo bliska mi jest idea tworzenia firmy w oparciu o silne wartości i wyrazistą kulturę. W moim głębokim przekonaniu są to elementy zmieniające życie wszystkich stron biznesu: właściciela, pracowników oraz klientów. A taki stan, i ten efekt prowadzi po prostu do lepszego świata, na którym mamy szczęście żyć.

Poniżej przeczytasz:

  1. czym jest kultura organizacyjna
  2. dlaczego warto mieć wyrazistą kulturę
  3. jak ją tworzyć
  4. w jaki sposób umożliwić jej poznanie
  5. a także, jak kultura organizacyjna wygląda w web.lex

Do dzieła! 🙂

Czym jest kultura organizacyjna?

kultura organizacyjnaCzęsto nazywam ją charakterem albo osobowością firmy. Najłatwiej chyba można to zrozumieć dzięki porownaniu do nas – do ludzi. Każdy z nas ma bowiem jakiś charakter. Jakąś osobowość. To nas wyróżnia jednych od drugich. To powoduje, że mamy przyjaciół i przyjaciółki. To powoduje, że czujemy większą więź z kimś, a kimś innym nie. Czasem czujemy nawet rodzaj niechęci.

Dokładnie tak samo jest firmą. Przedsiębiorstwo mające „jakąś” kulturę w swojej organizacji po prostu ma jakiś charakater. Charakter, który się… czuje. Często całkowicie nieświadomie. A może nawet najczęściej jest to właśnie proces nieświadomy.

Na pewno Ty też masz jakieś ulubione marki, czy po prostu firmy. Zazwyczaj nie analizujesz, dlaczego je lubisz. Jest tak i koniec. To nasz ludzki pierwotny mechanizm pozwalający nam przetrwać w dziczy dzięki temu, że w otoczeniu ludzi, których lubimy, jesteśmy bezpieczeni i czujemy się bezpiecznie.

Dlaczego w ogóle warto mieć kulturę w firmie?

Sprawa jest banalna – po prostu firmy z wyrazistą i mocną kulturą są silniejsze. Silniejsze pod każdym względem.

Przede wszystkim, jak już wspomniałem, kultura organizacyjna przyciąga klientów i mocniej ich spaja z całą organizacją. Klienci takiej firmy są bardziej lojalni i są skłonni wydawać więcej na jej usługi czy produkty. Są także jej ambasadorami – chętniej ją polecają. Pamiętają też o niej przez lata. A nawet – w skrajnych przypadkach – pomogą jej utrzymać się na powierzni (jak to było w przypadku Southwest Arlines po atakach na WTC). Jeśli masz przyjaciół, to dokładnie wiesz o czym mówię. W przypadku firmy jest tak samo.

Kultura i charakter firmy wzmacniają firmę również od środka. Co to znaczy? To jest taki… jakby duch, który wzmacnia zespół i spaja go. To jest klimat, który powoduje, że pracownikom po prostu chce się przychodzić do pracy. W niej znajdują swoich przyjaciół i bratnie dusze. Między członkami zespołu panuje porozumienie, każdy wie, jaki jest cel i co powinien zrobić bez wyraźnego polecenia i wskazówek. Każdy znajduje swoje miejsce. To także stan, w którym lider stoi za swoim zespołem, a zespół za liderem. Stąd bierze się siła całej organizacji.

[Poczytaj, dlaczego pomysł na biznes jest najgorszym pomysłem na biznes >>]

Wyrazista kultura pomaga także w rekrutacji właściwych pracowników. Wyobraź sobie, że do Apple aplikuje ktoś, kto nienawidzi marki i kultury Apple. Nie ma takich sytaucji, a przynajmniej – jak sądzę – nie zdarzają się często. Raczej nie ma osób aplikujących przypadkowo. Czy tak samo jest w przypadku Della? Nie sądzę… A zatrudnienie właściwego pracownika jest znacznie tańsze i jest w ogóle podstawą dobrego zarządzania i motywowania zespołu.

Czy zatem warto mieć silną kulturę w swojej firmie? Rzecz jasna 🙂 Dobrym przykładem jest również firma Zappos – słynąca właśnie z wyrazistego charakteru, która w tej kulturze upatruje także sposobu na budowę swojej marki. Tony Hsieh w swojej świetnej książce pt. Delivering Happiness napisał między innymi:

… kultura firmy oraz jej marka są tak naprawdę tylko dwiema stronami tej samej monety. Marka jest jedynie opóźnioną oznaką istnienia kultury w przedsiębiorstwie.

Tony pisze dalej tak:

Wszyscy wierzymy w Zappos, że kiedy masz wyrazistą kulturę, cała reszta – jak świetna obsługa klienta, budowa silnej i długowiecznej marki, pełni pasji pracownicy oraz klienci – jest jej naturalnym efektem.

Nie ma zatem dobrego brandu i nie ma też firmowego ładu w całym systemie bez mocnej i wyraźnej kultury.

Jak kształtować kulturę?

Dlaczego w ogóle warto mieć kulturę w firmieJednak łatwiej powiedzieć, niż zrobić … 🙂 Wyznaję myśl, że w tym konteście właśnie świetnie się sprawdza porównanie do człowieka. Jak to już robiłem wielokrotnie wyżej.

W jaki sposób stajesz się czyimś przyjacielem? Albo… w jaki sposób ktoś staje się Twoim przyjacielem…?

Przede wszystkim trzeba się poznać, prawda? Ale o tym poniżej. W tym miejscu chodzi mi bardziej o to, co widać, co powoduje, że zaczynasz czuć więź… A przekładając to na język biznesowy: co firma z mocną kulturą może zrobić, aby ją budować. W moim gorącym przekonaniu jest kilka elementów:

Po pierwsze, ważna jest sama świadomość wartości z faktu posiadania kultury organiacyjnej. To jest początek.

Po drugie – kulturę powinien, w moim przekonaniu, nadać/zaszczepić/stworzyć lider/szef zespołu.

Po trzecie – kultura to pewne wartości, którym hołduje cały zespół. Jakie one powinny być? To już zadanie lidera, chociaż także zespół może mieć wpływ na listę wartości. Wartości mogą się zmieniać w miarę upływu czasu. Np. w Zappos początkowo było ich aż 37, ale ze względu na brak przejrzystości, zredukowano tę liczbę do najważniejszych 10 wartości firmy.

Po czwarte – wartości nie powinny istnieć tylko na papierze. A może nawet: na papierze są zupełnie nieistotne, dopóki nie są wdrożone, a więc są realizowane na co dzień przez cały zespół, jak i przez poszczególnych jego członków. I – co ważne – nie tylko w pracy, ale też poza nią. Dysonans między tym, co jest zapisane, a tym, jaka jest praktyka, szybko zostanie zauważony przez wszystkich dookoła – zespół i klientów. Z kolei harmonia między wartościami spisanymi i tymi, które są realizowane na codzień, dodatkowo uwiarygadnia całe przedsiębiorstwo i wzbudza zaufanie (poczucie bezpieczeństwa).

Po piąte – do wartości powinna nawiązywać komunikacja. Styl komunikacji, dobór słów, jej charakter i dynamika wiele mówią o wartościach i w związku z tym o całej kulturze.

Po szóste – istotnym elementem w kształtowaniu charakteru firmy jest także cel, czy misja, która przyświeca całej organizacji. Jak mówi Elon Musk w swojej książce: nawet sprzątaczka w SpaceX wie, że celem firmy jest kolonizacja Marsa. Taki ambitny cel powoduje, że praca tam nabiera szczególnego charakteru.

Po siódme – nie można także zapomnieć o historiach firmowych, jako o istotnym nośniku kultury wewnątrz organizacji. Jakiś czas temu napisałem o tym artykuł, opierając się na słowach Garego Vaynerchuka [zobacz >>].

Zastanawiam się, czy jeszcze są jakieś działania, które warto podjąć, aby ksztłtować charakter swojej firmy … Myślę, że tak.

Aby silną kulturę utrzymać, bez wątpienia nie wystarczy ją spisać, czy też spisać wartości, które tę kulturę współdefiniują. Potrzeba zaangażowania.

Przede wszystkim konieczne jest zatrudnienie właściwych ludzi i – jeśli to możliwe – przeanalizowanie ich osobowości pod kątem absorpcji charakteru firmy i zdolności do współistnienia i współpracy w tym duchu. Na szczęście jednak, im kultura jest bardziej wyrazista, tym łatwiej o takich pracowników. A często jest tak, że sami chcą pracować właśnie ze względu na określoną kulturę. Ponadto konieczna jest praca nad utrzymaniem kultury. Z jednej strony może to być rodzaj wstępnego szkolenia, jakie przechodzi każdy z pracowników (Zappos), ale z drugiej okresowe spotkania i rozmowy na ten temat (opisane w świetnej książce pt.: Kiedy ryby latają). Spotkałem się też z historią, opisującą firmę, w której istnieje cały dział powołany to kultywowania kultury organizacyjnej (w książce pt.: Zarządzanie przez wartości)

Jak pokazać kulturę w firmie?

No właśnie – nie wystarczy mieć genialny produkt. Trzeba go także umieć pokazać. A jak pokazać kulturę w firmie? Jak dać się poznać?

Wydaje mi się, że sposobów na to jest milion i jeden. Jakie na pewno można wskazać?

W Zappos istnieje coś takiego, co nazywa się Księgą Kultury Zappos. Jest to zbiór własnych, nieedytowanych przez kierownictwo firmy, opinii pracowników, klientów, dostawców, współpracowników, i innych osób, dotyczących kultury firmy. Księga jest wydawana co roku i jest wręczana wszystkim pracownikom, kandydatom do pracy, a także klientom. Jest ona rownież dostępna w sieci na stronie firmy.

Innym sposobem jest prowadzenie bloga firmowego. Taki blog powinien być prowadzony najlepiej przez szefa, który będzie miał największą łatwość opowieści o firmie i jej kulturze. Chyba, że charakter tego przedsiębiorstwa dopuszcza swobodną i nieskrępowaną wypowiedź każdej osoby, będącej jej członkiem (o blogu firmowym opowiadałem obszernie podczas webinaru dla Coraz Lepszej Firmy – dostęp tylko dla jej klientów tutaj >>). Co ważne, zamknięty blog firmowy może być świetnym narzędziem również do kształtowania i wzmacniania kultury w ramach organizacji. W szczególności w sytuacjach, kiedy firma jest duża i zazwyczaj nie widuje się szefa, który bywa, że jest nosicielem określonych wartości i prapoczątkiem kultury organizacyjnej.

[Poczytaj, co wyróżnia przedsiębiorców z sukcesami od tych drugich >>]

Warto wspomnieć także o mediach społecznościowych, które są dobrą platformą do pokazania kultury (jej przejawów) wewnątrz firmy. Za pomocą wideo i innych środków wyrazu można pokazywać codzienną albo okazjonalną pracę, zachowania, wydarzenia, itd.

Nie można też nie zauważyć, że kulturę firmową pokazują na zewnątrz ludzie. Czyli z jednej strony klienci firmy, a z drugiej – jej pracownicy. Im ta kultura jest silniejsza i bardziej wyrazista, tym będą oni bardziej zmotywowani do opowiadania o niej z entuzjazmem.

Jak to wygląda w web.lex?

Nie wiem na ile znasz web.lex i co w jego ramach robimy. Nie ma to jednakże większego znaczenia w tym miejscu. Dość powiedzieć, że działamy wyłącznie w jednej branży, bardzo hermetycznej i czułej, w której wiadomości rozchodzą się lotem błyskawicy. Jest to branża prawnicza.

Od początku istnienia web.lex kładę nacisk na wyrazistość kultury w naszej organizacji. Uważam to za jeden z kluczowych czynników rozwoju i sposób na eliminację konkurencji. Jest to zatem gwarant bezpieczeństwa. Takie podejście nie jest jednak wynikiem mojej rachuby, że to mi się „opłaca”, ale wynika z mojego podejścia do życia i do prowadzenia firmy. Uważam bowiem, że jeśli już coś mam robić i na coś poświęcać swój czas, to wolę wkładać w to swoje serce i duszę.

Miejscem, gdzie w pełni wyraziłem naszą kulturę organizacyjną, jest nasz wewnętrzny portal, który służy nam do komunikacji z naszymi … Autorami (nie mówię o klientach, gdyż nie lubię tego określenia, a ze względu na przedmiot działalności – czyli wsparcie blogujących prawników, słowo autor wydaje mi się właściwe). Opisałem ją tymi słowami:

Wszystko o Imperium Słońca

Na pewno zastanawia Cię co to jest Imperium Słońca… 🙂 HAHAHA!!! Słusznie!

Imperium Słońca to po prostu całe otoczenie web.lex’a – wszystko, od samego web.lex’a, przez web.lex Bookkeeping, przyszłą Fundację web.lex, przez Pamiętnik Adwokata, nasze (moje i Twoje) blogi, LexMonitora i resztę portali wspierających, to miejsce, w którym obecnie jesteś, po nas wszystkich – także i tych, z którymi po okresie współpracy przyszło nam się rozstać.

Imperium Słońca to także pewna idea – budowa czegoś Dobrego w oparciu o pozytywne wartości szacunku, równości, tolerancji, wolności i swobody, pracy, cierpliwości, wiedzy, poświęcenia, uczciwości oraz zaufania.

No a szczegóły są takie:

web.lex – w web.lex pomagamy kancelariom prawnym zdobywać wspaniały i wielki Świat za pomocą prawniczych blogów – to już na pewno WIESZ;

(…)

Dlaczego to robimy – bo Świat jest wspaniałym miejscem do życia, w którym pracując budować można piękne rzeczy na bazie pozytywnych i ponadczasowych wartości.

Trzeba w tym miejscu konieczne zwrócić uwagę na sposób komunikacji, która odzwierciedla naszą kulturę. Traktuję bowiem komunikację jako najważniejszy przejaw i sposób na pokazanie naszej osobowości. Jest ona bardzo swobodna, emanuje ciepłem, pojawia się w niej wiele pozytywnych emocji.  Przykładem niech będzie tylko całokształt tego, co robimy w web.lex, a co nazwałem Imperium Słońca. Z tego generalnego opisu wynikają dalsze wskazówki co do komunikacji, które zostały opisane i sformalizowane w określonej procedurze.

Elementem naszej kultury organizacyjnej jest także sposób świadczonej przez nas usługi. Co prawda są to usługi biznesowo-programistyczne, ale jednak nie są one celem same w sobie. Celem jest bowiem ułatwienie prowadzenia działalności gospodarczej naszym Autorom. Z tego wynika właśnie sposób, w jaki te usługi realizujemy – ważny jest efekt, a nie fakt realizacji usługi.

Na dzień, jako szef, dbam o kulturę w web.lex i staram się interweniować, jeśli widzę, że gdzieś ona zaczyna szwankować. W takiej sytuacji komunikuję odpowiedniej osobie błąd i rozmawiam z nią o kulturze, która panuje w web.lex. Temat kultury organizacyjnej poruszam także od niedawna podczas podsumowujących rozmów rocznych.

To oczywiście nie wszystko, co robimy w web.lex w zakresie tworzenia i utrzymywania wyrazistej kultury w naszej organizacji. Nie wspomniałem chociażby o blogach i mediach społecznościowych, a także o obsłudze klienta. Ledwo także zahaczyłem o temat komunikacji. Jednak ten skrócony opis naszych działań wystarczy, abyś zobaczył, jak kultura organizacyjna działa w praktyce w małej firmie, jaką jest web.lex.

Kończąc …

 … mam nadzieję, że temat kultury w firmie wydał Ci się interesujący i ciekawy. W moim przekonaniu brakuje w naszym otoczeniu gospodarczym firm z wyrazistą kulturą. Praca w takiej firmie daje na pewno więcej satysfakcji i daje poczucie zadowolenia, co przenosi się dalej na każdy inny aspekt życia każdego z nas. Uważam, że my, przedsiębiorcy, mamy tę możliwość, aby zmieniając warunki pracy, zmieniać ludzkie nastawienia do świata i ludzi. A stworzenie silnej kultury organizacyjnej jest do tego pierwszym krokiem.

*****
Photos by rawpixel on Unsplash

RODO

Rafał Chmielewski 22 maja 2018 2 komentarze

rodo w firmieW web.lex administrujemy ponad setką prawniczych blogów. A zatem, kiedy teraz temat RODO wskoczył na tapet, mamy z tym naprawdę sporo roboty. Każdy bowiem blog wymaga osobnego dostosowania do wymagań nowych przepisów o ochronie danych osobowych.

Chcąc nie chcąc, jednocześnie stałem się „expertem” w tym temacie. No… to za duże słowo zdecydowanie, ale wiele osób mnie pyta, co ja uważam w takim albo w innym rodo-temacie. Faktem jest, że expertem żadnym nie jestem i daleko mi do tego – na serio.

Co ja myślę na temat RODO

Jednak mam kilka uwag natury ogólnej w temacie RODO, które mogą Ci się przydać. Posłuchaj:

  • Unijne rozporządzenie, które wprowadza te regulacje we WSZYSTKICH krajach UE, kładzie nacisk na faktyczne zabezpieczenia przed wyciekiem, kradzieżą danych osobowych, a nie na formalizmy. To jest bardzo ważne. Nie chodzi o kolejne umowy ale o realne zabezpieczenia. Do tej pory ochrona danych osobowych kojarzyła się wszystkim głównie z tym, że trzeba było mieć „dupokryjki” na wszelki wypadek – na wypadek kontroli GIODO. Obecnie owa „kryjka” nie będzie miała znaczenia, jeśli zabezpieczenia masz do kitu. Możesz nawet nie mieć umowy, ale zabezpieczenia są ważne.
  • Jakie zabezpieczenia? Często proste! Jak np. trudne do złamania hasło. Jak nieklikanie w linki, co do których nie masz pewności skąd pochodzą i dokąd prowadzą. Jeśli korzystasz z serwera, to ten powinien mieć odpowiednie zabezpieczenia. A jeśli serwer jest publiczny, to powinieneś wiedzieć, jak są zabezpieczane na nim dane osobowe, które gromadzisz. Jeśli nie wiesz jak, to nie korzystaj z takiego serwera. Czy „kłódka” jest potrzebna? To zależy. Jeśli wiesz, że gromadzisz takie dane, których ktoś może faktycznie pożądać (np. dane o zdrowiu), wykup certyfikat. Jeśli gromadzisz tylko adresy e-mail przypadkiem, bo inaczej nie da rady zostawić w Twoim blogu komentarza – daj sobie spokój. Lepiej częściej zmieniaj hasło i pilnuj komputera przed kradzieżą. Innymi słowy mówiąc – miej głowę na karku.
  • Ważne jest to, aby osoba, która zostawia u Ciebie swoje dane osobowe, wiedziała w jakim celu będziesz się nimi posługiwał (przetwarzał) i aby wiedziała, jak się z Tobą skontaktować, aby w razie czego mogła poprosić Cię o zmianę czy usunięcie jej danych z Twojej bazy.

Co jeszcze?

  • Nie ma obowiązku rejestracji baz danych w GIODO. Fajnie, prawda? Ale to nie oznacza, że temat ochrony danych możesz zlekceważyć. Wciąż to Ty odpowiadasz za gromadzone dane.
  • Nie nakręcaj się RODO, nie podniecaj i nie panikuj. Administrujemy blogami także prawników z innych krajów UE i powiem Ci jedno – tamci nawet się nie zająknęli o RODO. Chyba tylko w Polsce wszyscy dostają kociokwiku na ten temat. Więc wrzuć na luz. 25 maja świat się nie skończy, Twoja strona firmowa nie zgaśnie, a firmy szlag nie trafi.
  • Wiele firm przesyła informacje do swoich klientów/czytelników/etc. o konieczności zapoznania się z nowym regulaminem/polityką/etc. I wiesz co? Wiele z tych nowych wytworów intelektualnych zawiera błędy świadczące o brakach w wiedzy i doświadczeniu. To jest do uzasadnienia w zasadzie, bo nikt nie wie dokładnie co i jak będzie po wejściu w życie przepisów o RODO. Jednak lepiej się nie odkrywać. Po co? Nie ma obowiązku informowania wszystkich świętych o tym, że masz nowy regulamin. A jeśli się odkryjesz, to wrócisz na siebie uwagę ludzi wszelkiej maści, którzy uważają, że teraz cały Świat powinien być zgodny z RODO.
  • A propos tych ludzi … uważaj na nich. Jeśli ktoś Ci powie, że nie masz tego czy owego i w zw. z tym uprzejmie doniesie o tym fakcie do samego pana Boga, to skontaktuj się z kancelarią prawną jeśli dotąd tego nie zrobiłeś.
  • Uważaj też na wszelkie firmy, które chcą i będą chciałby przeprowadzić w Twojej firmie audyt za 2 tys. (tak ostatnio zrobiła jedna z największych firm hostingowych, skłaniając mnie do podjęcia decyzji o rezygnacji z jej usług) uzależniając od tego świadczenie dla Twojej firmy usług. Przede wszystkim pomyśl, kto w tym związku przetwarza dane osobowe, bo może się okazać, że to Ty powinieneś przeprowadzić audyt procedur w tamtej firmie, a nie ona w Twojej.

Co powinieneś poczytać na temat RODO

Na zakończenie podrzucam Ci kilka fajnych artykułów z prawniczych blogów w temacie RODO. Poczytaj i w razie potrzeby skonsultuj się z właściwą kancelarią:

*****

Photo by Justin Groep on Unsplash

 

Załóż firmę na Ukrainie

Rafał Chmielewski 26 lutego 2018 2 komentarze

Ach, gdyby można było cofnąć się do roku 1990… Pełna swoboda prowadzenia działalności gospodarczej, ogromne potrzeby na rynku, znikoma podaż – sprzedawało się wszystko, w niemal każdych ilościach, na pniu. Wtedy to przecież rodziły się dzisiejsze znane polskie marki. A firmy zachodnie sprzedawały swoje produkty często wprost z bagażnika. Tak rodził się kapitalizm i wolny rynek. Nie trzeba było mieć szczególnego talentu do prowadzenia działalności gospodarczej.  Nie trzeba było uczyć się sprzedaży, wydawać pieniędzy na konsultantów i szkolenia. Wszystko było znacznie prostsze i tańsze. .

Marzy Ci się taki stan? Teraz, kiedy często wiemy o prowadzeniu firmy całkiem dużo i mamy spore doświadczenie, z dzisiejszymi umiejętnościami wtedy sięgalibyśmy szczytów.

Jednak czasu nie wrócimy. Ja nie wiem, jak to zrobić i TY pewnie też 🙂

Ale … Pewna myśl do mnie dochodzi od dłuższego czasu…

Jaka?

Firma na Ukrainie

Otóż od roku wspieramy w web.lex kijowską kancelarię prawną w jej promocji na terenie Polski. Kancelaria ta przyciąga polskich przedsiębiorców do Ukrainy. Wspiera zakładanie tam ich biznesów, pomaga w wyborze lokalizacji, wynajmie biura (także wirtualnego) oraz w zakresie księgowości. Wszyscy w kancelarii PLP Law Group mówią płynnie i pięknie po polsku. Nic dziwnego zatem, że PLP cieszy się sporą popularnością. Naprawdę sporą.

Jako że mam stały kontakt z właścicielem PLP, panem mecenasem Andrijem Popko, prowadzącym zresztą świetny blog o zakładaniu firmy na Ukrainie (blog jest w j. polskim), mniej więcej wiem, co u naszych wschodnich sąsiadów się dzieje. A dzieje się wiele. Wiele dobrego. Dobrego w zakresie regulacji sprzyjających prowadzeniu działalności gospodarczej na Ukrainie.

A więc…, a więc myślę od jakiegoś czasu o założeniu właśnie firmy na Ukrainie! Pomyśl tylko: gospodarka Ukrainy jest na tym samym etapie teraz, co nasza w roku 1990! I szybo się rozwija za sprawą pozytywnych zmian w prawie. A teraz uważaj: tych zmian pilnuje Unia Europejska, gdyż od nich właśnie uzależnia pomoc finansową. Co więcej, z tej pomocy, milionów EUR, powinny korzystać firmy z obszaru UE, także i polskie! Moja i Twoja. To jest naprawdę idealny czas na inwestycję na obszernym rynku Ukrainy!

Tydzień temu mec. Andrij Popko był moim gościem w jednej z wedlowskich pijalni czekolady. To było bardzo miłe spotkanie [powyższe zdjęcie zostało zrobione właśnie wtedy]. I pewnym momencie mówię do niego:

– Andrij, słuchaj, wiesz… myślę o założeniu u Was firmy. Takiej jak moja, ten sam przedmiot działalności.

– Jasne! To jest świetny pomysł! Takiej firmy u nas jeszcze nie ma.

I następnie stoczyliśmy bardzo miłą pogawędkę na temat tego, jaka spółka, kapitał, i inne takie rzeczy. A na koniec mówię Andrijowi:

– Słuchaj, mam pomysł: zróbmy wywiad, dobrze? Do mojego bloga dla przedsiębiorców. Co Ty na to? Napiszę kilka pytań i poproszę Cię o odpowiedź. Krótko – do rzeczy. Właśnie o tym, jak założyć na Ukrainie biznes.

– Jasne Rafał, róbmy!

No i zrobiliśmy. Posłuchaj, jakie to wszystko jest proste…

*****

JA: W czasie który minął od naszego spotkania do teraz na Ukrainie wprowadzono nowe regulacje dotyczące spółki z ograniczoną odpowiedzialnością! Świetnie!

AP: Tak, nowa ustawa wprowadza europejską regulację spółek z ograniczoną odpowiedzialnością. Zmiany nie tylko dają więcej możliwości ukraińskim przedsiębiorcom, ale także upraszczają działalność zagranicznych firm, które inwestują w naszym kraju! To bardzo istotne ze względu na konieczność przyciągania zagranicznego kapitału i know how. Dokładnie tak samo, jak było w Polsce po upadku poprzedniego systemu politycznego.

JA: Jakie są szczegóły tych nowych rozwiązań? W skrócie…

AP: Wszystko opisane jest w moim blogu (link >> – dopisek mój), ale zmiany te można podsumować jednym zdaniem: Nowa ustawa o sp. z o.o. wprowadza dyspozycyjność i zdolność uczestników (wspólników) do samodzielnego i elastycznego regulowania ze sobą stosunków korporacyjnych. To dotyczy na przykład wielkości kapitału zakładowego i innych rzeczy.

JA: OK. Andriju, powiedz mi – nam – jak oceniasz gospodarkę Ukrainy kiedyś i dzisiaj oraz jak widzisz ją w najbliższej przyszłości.

AP: Rafale, porównując stan naszej gospodarki przed Rewolucją Godności, początkiem wojny z Rosją i po tych wydarzeniach, wygląda w następująco: w połowie 2017 r. poziom gospodarki był znacznie niższy od poziomu z 2013 r., natomiast już w końcu 2017 r. i na początku 2018 r. obserwujemy pozytywną statystykę, m. in. wartość eksportu naszych produktów i towarów na Zachód już nadąża za 2013 r., a w tym roku przekroczy ten wskaźnik aż o 20%. Jak wcześniej podawałem w swoim blogu, że Bank Światowy utrzymał prognozę wzrostu PKB na Ukrainie o 3,5% w 2018 r. oraz o 4% w 2019-2020 (link >> -dopisek mój).

JA: A jak oceniasz swobodę prowadzenia działalności gospodarczej na Ukrainie

AP: Chciałbym od razu powiedzieć, że niestety zachodnie media dość biernie wypowiadają się wobec pozytywnych wiadomości z Ukrainy, w większości mówią o negatywnych skutkach rządów Prezydenta Poroszenki, takich jak kwitnąca korupcja. Natomiast w ciągu ostatnich 3 lat postęp naszego kraju w zakresie rozwoju przedsiębiorczości oceniam jako dość znaczący. Bardzo dużo zmian ustawodawczych miało miejsce się w przedmiocie rejestracji działalności gospodarczej na Ukrainie, jak również w kwestii jej prowadzenia na terenach naszego kraju.

Obecnie firmę da się zarejestrować zarówno on-line, mając podpis elektroniczny, jak i off-line u notariusza. Licencjonowanie pewnych rodzajów działalności tak samo nie sprawia dodatkowych trudności, kiedy znasz się na tym procesie. System opodatkowania i zakres prowadzenia księgowości wydają się na razie dość trudne, ale już w tym roku oczekujemy na wprowadzenie progresywnego podatku na wyprowadzony kapitał zamiast podatku na zysk. Uchwalono osobną ustawę, która zakazuje organom ścigania wtrącać się do działalności gospodarczej oraz odbierać oryginały dokumentacji finansowo-gospodarczej, sprzęt komputerowy, serwery i telefony komórkowe przedsiębiorcom prowadzącym działalność gospodarczą.

JA: Właśnie – to wszystko brzmi bardzo fajnie! Przejdźmy do konkretów zatem. Załóżmy że chcę założyć biznes w Twoim kraju. Faktycznie o tym myślę, przecież 🙂 Od czego powinienem zacząć?

TY: Po pierwsze, musisz wybrać właściwą formę działalności gospodarczej, niekoniecznie od razu rejestrować firmę. Możesz np. rozpocząć jako przedsiębiorca – osoba fizyczna. Musisz przy tym uważać na niektóre osobliwości tej formy działalności, bo są ograniczenia co do sumy dochodu rocznego, systemu opodatkowania, udzieleniu usług dla osób prawnych i najmu pracowników. Jednocześnie w każdym momencie można zarejestrować spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością i w ten sposób kontynuować swoją działalność gospodarczą.

Po drugie, przeanalizuj czy do prowadzenia działalności wymaga jest licencja. Może trzeba będzie dodatkowo się o nią ubiegać.

Po trzecie, wybór biura – konieczne będzie wynajęcie pomieszczenia albo adres wirtualnego biura.

JA: Raczej myślę o spółce kapitałowej. Zapewne właśnie byłaby to spółka z ograniczoną odpowiedzialnością. Akurat zmieniły się przepisy na Ukrainie w tym zakresie. Ale po kolei… Powiedz nam Andirju, jaki kapitał zakładowy jest wymagany do założenia takiej spółki, czy taka spółka może mieć tylko jednego wspólnika, ile trwa proces rejestracji takiej spółki?

AP: Obecnie zobowiązuje jeszcze stara ustawa „O spółkach handlowych” z 1991 roku. Natomiast wnoszono to niej poprawki dot. kapitału zakładowego. Otóż, na Ukrainie ustawowo nie jest określona wysokość minimalnego wkładu na kapitał, a w tej sytuacji może on wynosić nawet 1.00 UAH. Z kolei zaufanie ze strony kontrahentów stanowią spółki z kapitałem zakładowym od 100 000 UAH, co stanowi około 3 000 EURO.

Kapitał zakładowy spółki może być wniesiony w postaci środków pieniężnych, papierów wartościowych, innego majątku oszacowanego na pewną kwotę przez założycieli spółki.

Sama rejestracja Sp. z o.o. zajmuje 1-2 dni, natomiast sporządzenie dokumentów i koordynacja między wspólnikami może zająć więcej czasu, bo wszystko zależy od liczby założycieli oraz ich zdolności do szybkiego negocjowania 🙂 ponieważ będą musieli uzgodnić założenia statutu jak również postanowienia umowy spółki.

Liczba założycieli firmy nie jest ograniczona do minimum lub maksimum osób, może też być jeden założyciel. W takim przypadku procedura rejestracji trwa nie dłużej niż 1 dzień.

JA: O! To bardzo szybko! Powiedz mi jeszcze, czy mam czas na organizację firmy? Czyli rejestruję spółkę i następnie organizuję przedsiębiorstwo, zatrudniam pracowników, i dopiero po – dajmy na to – dwóch latach spółka zaczyna działalność operacyjną.

AP: 2 lata na rozpoczęcie działalności – to zbyt długo :))) pewnie masz na uwadze, że za 2 lata zwrócisz zainwestowane koszty i zaczniesz czerpać zysk? W realiach ukraińskiego rynku i z doświadczenia naszych polskich klientów – tak, potwierdzam. W sumie rejestracja firmy, sporządzenie i otrzymanie niezbędnych zezwoleń i licencji, zatrudnienie pracowników zajmie najwyżej 2-3 miesiące.

JA: A jak z podatkami? Rozumiem że spółka kapitałowa płaci swój podatek dochodowy, a następnie wspólnik płaci podatek od zysku ze swojego udziału? W Polsce mamy właśnie taki system. 

AP: Zupełnie identyczny system działa na Ukrainie. Spółka płaci ogólny podatek dochodowy w wysokości 18%, a w przypadku wypłaty dywidend uczestnikom spółki, każdy z nich osobno płaci podatek do budżetu – 5% otrzymanej kwoty dywidend.

JA: No tak. Teraz sobie jeszcze uświadomiłem, że przy rozliczeniu podatku do dywidendy powinienem wziąć pod uwagę umowę o unikaniu podwójnego opodatkowanie między naszymi krajami. Andriju, a czy jako zagraniczny inwestor powinienem o czymś wiedzieć? W jaki sposób mogę przesłać pieniądze na wkład do spółki? Czy mogę zarządzać swoją ukraińską spółką z obszaru mojego kraju, czy też muszę mieszkać na Ukrainie?

AP: Możliwości założenia ukraińskiej firmy są nieograniczone; założycielem firmy może zostać zarówno obywatel Polski, jak podmiot prawny zarejestrowany w Polsce. Nie ma znaczenia, gdzie mieszka osoba fizyczna, na Ukrainie czy w Polsce, czy posiada zezwolenie na pobyt czasowy na Ukrainie, czy nie. Żadnych zastrzeżeń. W przypadku rejestracji firmy z jednym założycielem – obywatelem Polski, jedynym wymogiem jest uzyskanie indywidualnego numeru podatkowego na Ukrainie. Wkład założyciela do spółki może być wniesiony w postaci kosztów, majątku lub praw niemajątkowych w ciągu roku, jeżeli inne nie jest przewidziane statutem spółki. Możesz przekazywać koszty ze swego konta w polskim banku na konto swojej ukraińskiej sp z o.o.

JA: A czy mogę zatrudnić pracowników? Czy muszę spełniać jakieś konkretne warunki do tego celu?

AP: Firma powinna mieć dyrektora na etacie, niekoniecznie księgową. Pracowników można wynajmować od pierwszego dnia założenia spółki. Minimalne wynagrodzenie na Ukrainie obecnie wynosi 3 740 UAH, około 110 EURO dla obywateli Ukrainy, a dla nierezydentów, zatrudnionych na Ukrainie – 1100 EURO.

JA: W Polsce siedziba spółki raczej nie może mieć miejsca w biurze wirtualnym. Jest wiele wyroków sądowych, które to potwierdzają. A jak jest na Ukrainie?

AP: Na Ukrainie w tym zakresie nie ma żadnych ograniczeń 🙂 można wynająć pomieszczenie, biuro, a nawet skorzystać tylko z wirtualnego biura. Najważniejsze, żeby pod adresem rejestracji twojej firmy była osoba, która odbiera telefon, korespondencję i może przekazywać Ci te informacje.

JA: OK. Rozumiem, że rejestracją mojej spółki, rejestracją dla celów podatkowych, może zająć się Twoja kancelaria. Tak? Od czego zaczyna się współpraca z PLP?

AP: Oczywiście! Nasza kancelaria prawna posiada 15-letnie doświadczenie w świadczeniu usług prawnych oraz obsłudze polskich spółek i przedsiębiorców na Ukrainie. Obsługa prawna, konsultacje oraz bezpośrednie usługi realizowane są w języku polskim, angielskim, i oczywiście, ukraińskim.

Współpracę z naszymi Klientami prowadzimy na kilka sposobów, to już zależy od celu i zapotrzebowań Klienta. W przypadku jednorazowej konsultacji, wystawiamy fakturę. Natomiast, gdy Klient zamierza wejście na ukraiński rynek, proponujemy podpisać Umowę o świadczenie pomocy prawnej, w ramach której przewidujemy szereg usług, ich wartość, termin wykonania, odpowiedzialność stron itp. Przygotowujemy umowy w wersji dwujęzycznej, czyli polsko-ukraińskiej.

JA: Wszystko brzmi naprawdę dobrze. Dziękuję Andriju za poświęcony mi czas! Tym bardziej, kiedy masz go naprawdę niewiele ze względu na częste podróże do Polski i nie tylko. Jeszcze dziękuję!

AP: Dzięki Rafale!

*****

Jeszcze kilka słów na koniec… Pamiętam, kiedy właściciel marki CCC zaczynał sprzedawać buty w blaszanej tzw. szczęce. Wstawał skoro świt, dzień w dzień, i ciężko pracował. Dziś CCC to solidna duża firma. Nie ma przesady w tym przypadku jeśli powiem popularne: od zera do milionera. Na pewno obecnie taki sukces jest również możliwy, ale jest zdecydowanie trudniejszy ze względu na nasycenie rynku wszelkimi dobrami i usługami. Rynek Ukraiński jest wciąż jeszcze dziewiczy w wielu branżach. Szybkie i pozytywne zmiany w prawie i prounijne społeczeństwo dają znacznie większą gwarancję bezpieczeństwa i powodzenia inwestycji niż jeszcze kilka lat temu.

Firma na Ukrainie? Myślę, że warto rozważyć taki biznes już teraz.

*****

Jeśli chcesz się skontaktować z Andrijem Popko to proszę adres e-mail do mojego gościa: APopko@plp.kiev.ua. Strona: www.PLP.kiev.ua

*****

O biznesie na Ukrainie pisałem w tym blogu jeszcze w tym miejscu >>

Sprzedaż udziałów w sp. z o.oPostanowiłem o tym napisać, bo takie historie słyszę często: „Bo ja nie wiedziałem”. W zasadzie to może powinien być nawet tytuł tego artykułu…

Otóż, mój dobry znajomy nabył ostatnio udziały w spółce z ograniczoną odpowiedzialnością. Umowa została sporządzona w obecności notariusza i wszystko super. Tak mu się wydawało…

Kiedy jednak nadszedł czas wypłaty udziału w zysku okazało się, że na jego konto nie wpłynęły żadne pieniądze. Mało tego, spółka nie informowała mojego znajomego o zgromadzeniach wspólników, ani też o innych istotnych sprawach. W wyniku tych faktów mój znajomy zaczął podejrzewać, że spółka jest nieuczciwa i że jego pieniądze zostały przez nią zawłaszczone, a do sprzedaży udziałów w rzeczywistości nie doszło. Przez długi czas sytuacja się nie poprawiała zatem jego przypuszczenia zaczęły nabierać w jego świadomości cech pewności. Tak, został oszukany!

Co Ty byś zrobił w takiej sytuacji?

Zapewne to samo co on. Mój znajomy zaczął poszukiwać odpowiedzi na swoje wątpliwości za pomocą wyszukiwarki internetowej. Mijały kolejne dni a on jedynie utwierdzał się w swoich przypuszczeniach. Ostatecznie złożył w sądzie pozew, którego wzór znalazł gdzieś w sieci.

I wtedy … trafił na mnie. Przypadkiem.

Zaczął mi opowiadać o swojej historii i o tym, jak to ostatecznie rzucił rękawicę „złodziejskiej spółce”, składając pozew do sądu. Obecnie czeka na wyznaczenie terminu rozprawy – kiedy ona będzie miała miejsce, to tego jeszcze nie wie.

No więc wysłuchawszy cierpliwie jego opowiadania zadałem pytanie, które od 10 minut cisnęło mi się na język:

– Byłeś u prawnika?

– Po co?

– A zatem nie byłeś?

– No weź, będę dawał zarobić kasę komuś innemu?

– Ile zapłaciłeś za swoje udziały?

– Prawie bańkę.

– A więc zapłaciłeś milion za udziały i nie skonsultowałeś tego z żadnym prawnikiem? Szkoda Ci było kilkaset złotych?

– Przestań, Rafał …

– Popatrz, wydałeś kupę forsy na coś, czego nie masz. Straciłeś godziny i dni na zastanawianiu się nad tym, czy ktoś Cię oszukał czy nie, a potem na poszukiwaniu w sieci jakiejś pomocy. Zapłaciłeś za pozew. Wciąż w zasadzie nic nie wiesz! A szkoda Ci było kilkaset złotych? Straciłeś znacznie więcej, wiesz o tym?

– [Mina mojego znajomego – bezcenna]

– A czy Ty wiesz o tym, że wiele osób jest w takiej sytuacji jak Ty, a powodem problemów jest to, że nie zawiadomili spółki o nabyciu udziałów? Spółka sama z siebie nie wie zazwyczaj, że zmienił się wspólnik. Bywa. Po prostu. Być może też Twoje pieniądze zostały przelane na konto poprzedniego wspólnika w dobrej wierze, a on też o tym nie wie, bo nie zagląda na swój rachunek co dziennie. Zapewne Twój pozew jest bez sensu! Rozumiesz? Ale tych problemów byś nie miał, gdybyś posłuchał rady fachowca – prawnika.

– Rafał, chyba masz rację…

– Jasne, że mam.

– A znasz prawnika, który się na tym zna i który mi powie co i jak?

– Oczywiście, że tak. Dam Ci numer do pani mec. Joanny Mizińskiej, która dokładnie w sprawach sprzedaży udziałów w spółce się specjalizuje. Prowadzi także świetny prawniczy blog Sprzedaż udziałów w spółce z ograniczoną odpowiedzialnością. Koniecznie się z nią skontaktuj – nie wyobrażam sobie, że tego nie zrobisz.

– Dobrze Rafał, już nic nie mów.

*****

Przytaczam tę historię, ponieważ co chwilę słyszę od … niestety … także przedsiębiorców, że podejmują jakieś działania, często skutkujące ogromnymi zobowiązaniami, bez konsultacji z kancelarią prawną. Nie dziwię się osobie fizycznej, nie prowadzącej działalności gospodarczej, ale przedsiębiorcy się szczerze dziwię.

Dlaczego?

Koszt usługi prawnej jest kosztem w firmie, a zatem ma wpływ na wielkość dochodu i podatku. Do tego VAT od takiej usługi obniża podatek VAT należny do zapłaty urzędowi skarbowemu. Ale najważniejsze jest to, że przedsiębiorca finansowo ponosi znacznie większe ryzyko. Często w ramach tego ryzyka mieści się być albo nie być nie tylko firmy, ale też jego rodziny i rodzin pracowników. Różnica wobec osoby fizycznej jest ogromna.

Z tego powodu nie możesz nie mieć dobrych stosunków z kancelarią prawną. A najlepiej z prawnikami, którzy są, jak lekarze specjaliści, specjalistami w swoich wąskich dziedzinach.

Gdzie poszukać takich prawników?

O pani mec. Joannie Mizińskiej już Ci wspomniałem powyżej (blog: Sprzedaż udziałów w sp. z o.o.). Ale to nie jedyna osoba, o której tutaj pisałem. W historii bloga znajdziesz bowiem wywiady z:

Innych prawników-specjalistów w różnych dziedzinach znajdziesz w serwisie LexMonitor.pl

Powracając do mojego znajomego przedsiębiorcy … Nie wiem, co on ma teraz zrobić. Ja prawnikiem przecież nie jestem. Powinien natomiast jak najszybciej skontaktować się z panią Mecenas, którą mu poleciłem. Inaczej wciąż będzie błądził jak dziecko we mgle.

Pamiętaj, że do prawnika chodzi się tak samo, jak się chodzi do lekarza. Tak robią ludzie w cywilizowanych krajach. My jeszcze musimy się tego uczyć, ale lepiej późno niż wcale.

*****

Przeczytaj też jakie dokumenty musisz mieć przy sobie sprzedając udziały w spółce z .o.o >>

web.lexKiedy piszę te słowa, siedzę w pokoju hotelowym na nowojorskim Manhattanie. Przyjachałem tutaj kilka dni temu na spotkanie z kancelarią prawną, która być może będzie naszym klientem.

Jestem już po spotkaniu – a w zasadzie po spotkaniach. Kontakt z nieco inną kulturą i mentalnością w kontekście biznesowym był dla mnie sporym wyzwaniem. Nie tylko w zakresie językowym, ale też w kontekście pewnych zwyczajów, o których nie miałem pojęcia, a które musiałem szybko zrozumieć i zaakceptować. Jaki będzie efekt spotkań – jeszcze nie wiem. Okaże się za kilka dni. Gdyby do naszego grona klientów zagraniczych dołączyła kancelaria zza oceanu, byłby to dla web.lex ogromny plus i bez wątpienia wzniesienie się na wyższy szczebel rozwoju.

Od dawna podróż do nowego Jorku byla moim marzeniem. Od lat myślałem o podróży do tego miasta. Jechałem zatem tutaj pełen nadziei i z radością, że moje marzenie może się spełnić w najlepszy z możliwych sposobów. (nawiasem mówiąc kontakt ze mną kancelaria z Nowego jorku nawiązała dzięki mojemu zagranicznemu blogowi – dlatego prowadź blog firmowy, to naprawdę jest skuteczne narzędzie promocyjne. Skuteczne i najtańsze).

Jechałem do Nowego Jorku też i po to, aby poczuć obecnego tutaj – podobno – ducha przedsiębiorczości. I, mówiąc szczerze, żadnego ducha przedsiębiorczości tutaj nie poczułem… Poczułem za to ducha wolności, uśmiechu, radości, możliwości, szacunku, ducha przyjaznego spojrzenia, ducha bycia człowiekiem dla drugiego człowieka, ducha przyszłości, ducha porządku, ducha ciszy, ducha spokoju, ducha poszanowania demokracji, prawa, zasad społecznych, wiedzy, poświęcenia, ducha poszanowania odmienności, poszanowania różnic w kolorze skóry, religii, poglądów, płci, orientacji seksualnej i poczułem także ducha wielkiego i pięknego świata.

Z ogromnym żalem przyznaję, że tego ducha od dawna już nie czuję w Polsce. Coraz bardziej za to czuję ducha małości, nienawiści, ksenofobii, nietoloerancji, ducha zawiści, bezczelności, kłamstwa, ducha pieniędzy, ducha wojny i konfliktu, ducha braku wiary, ducha kłamliwej religii, ducha bezwzględności, szarości, siły, głupoty, ducha kłótni, ideologii, zacofania i strachu.

Jak to się stało, że kraj, będący wzorem dla całego cywilizowanego świata, którego sukces i przemiany ustrojowe były wzorem do naśladowania dla krajów, które podążały tą samą drogą, stał się krajem, który zapisuje się na kartach światowej historii jako przykład spektakularnego upadku rządów prawa i szacunku społeczności międzynarodowej. Jak to się stało, że chętnie zaufaliśmy ludziom, których jedynym celem jest bezgraniczna rządzą sprawowania nad nami władzy i z równym zaangażowaniem obaliliśmy autorytety wiedzy i nauki. Jak to się stało, że zaczęliśmy nienawidzieć brata, ojca, sąsiada, przyjaciela, współpasażera, przechodnia tylko dlatego, że ma inny kolor skóry, mówi innym językiem, wyznaje inną religię, czy hołduje innej filozofii albo religii.

Być może odpowiedź na te pytania jest prosta, a być może wcale nie. Ale dla mnie pewne jest jedno: żyjemy w czasach, w miesiącach, które zadecydują nie tylko o losie naszego kraju, ale także o Twoim losie i losie Twojej firmy. Żyjemy w dniach, po których obudzisz się tak, jak dzisiaj się obudziłeś, albo obudzisz się w innym szarym świecie, pełnym strachu, niepewności i walki. Jeśli uważasz, że obudzisz się w świecie lepszym, to zapewne niebawem się przekonasz, w jakim byłeś błędzie, o ile nie dasz sobie wmówić, że to wina Twojego brata, ojca, sąsiada, przyjaciela, współpasażera, przechodnia, czy międzynarodowej organizacji.

To jest czas próby. I próby, która jest, powiedzmy to szczerze, tylko małą próbą. Albo wstaniesz albo dasz się ponieść. Jeśli dasz sie ponieść, to dzień próby i tak nadejdzie, ale będzie to próba o znacznie większej wadze. Na tamtą być może nie będzie Cię już stać fizycznie, mentalnie i finansowo.

W Nowym Jorku widziałem wykuty w marmurze napis: Freedom is not free. Wolność nie jest za darmo. O wolność trzeba walczyć. Trzeba za nią zapłacić.

Często rozmawiam z przedsiębiorcami na ten temat. Niemal wszyscy mówią, że boją się o swoje firmy, kiedy okaże się, że stają wyraźnie po stronie praworządności. Efekt jest niestety taki, że czekają na to, co im przyniesie los. Ludzie kreatywni, zaangażowani, będący wzorem do naśladowania nagle stają… bezradni i pełni bojaźni i trwogi. Jak to się dzieje? Skąd ta przemiana?

Nie bój się! Cena, jaką teraz zapłacisz za swoją uczciwość jest śmieszna w porównaniu z najwyższą ceną, jaką możesz ponieść za swoją wolność. To jest czas próby. Próby, która dziś jest mała. Ale jeśli uciekniesz i nie stawisz czoła tej próbie, na pewno ostatecznie przyjdzie zapłacić Ci cenę znacznie większą. I oby nie najwyższą.

Takie mam przemyślenia będąc w Nowym Jorku. Mieście, w którym mógłbym zostać znacznie dłużej i dłużej cieszyć się szczerym uśmiechem dziewczyny o ciemnym kolorze skóry, która z przyjaźnią w oczach podaje mi poranną kawę w Starbucksie.