Moje dziecko jako wspólnik mojej spółki

Rafał Chmielewski 18 sierpnia 2017 Komentarze (0)

Czy dziecko może być wspólnikiem spółki, w której innym wspólnikiem jest jego rodzic? 

Otóż mój synek Jaś – lat 10 – w tym roku przystąpił do pierwszej komunii świętej w Kościele Katolickim. Jak to zwykle bywa z okazji takich uroczystości, tenże Jaś nabył parę wartościowych prezentów oraz dość sporą sumę pieniędzy od zgromadzonych tego dnia gości.

Przez dłuższy czas się zastanawiałem, co – jako rodzic – powinienem swojemu dziecku zaproponować i doradzić w kontekście „utylizacji” znacznej sumy gotówki. Opcje bowiem, jak się domyślasz, są różne:

  • zakup jakiejś zabawki, ewentualnie zabawek
  • zatrzymanie tych pieniędzy w skarbonce
  • założenie malcowi konta bankowego i złożenie tychże pieniędzy tamże
  • inne… bliżej nieokreślone oraz to, które zasugerowałem w tytule.

Jak się domyślasz, Jaś wolał zabawkę (a dokładniej iPada), ja zaś wolałem przemówić mu do rozsądku, gdyż zakup iPada uważam za zbytek i fanaberię. A jeśli jesteś rodzicem to wiesz, jak trudno jest walczyć z dzieckiem, które jest uparcie przekonane, że wie lepiej, na czym ten świat się opiera 😉

Podstępnie zatem wymyśliłem inny sposób wykorzystania jego pieniędzy. Powiedziałem mu tak:

Jasiu, jak wiesz, zakładam nową firmę. Będę potrzebował pieniędzy na wkład do spółki. Włóż swoje pieniądze jako Twój wkład, a być może ostatecznie zarobisz na swoim udziale na wymarzonego iPada. Wtedy nie będę miał żadnych obiekcji – to będą Twoje zarobione pieniądze i zrobisz z nimi co będziesz uważał za stosowne.

Oczywiście chłopak dał się przekonać dość szybko. Dzięki takiemu zabiegowi nie tylko pomnoży swoje pieniądze (może), ale będzie też współwłaścicielem spółki – rodzinnej firmy. Być może ta inwestycja przyniesie mu krocie – być może straci, ale dokładnie wytłumaczyłem mu wcześniej na czym polega wkład do spółki z ograniczoną odpowiedzialnością i z jakim ryzykiem się to wiąże. Jaki będzie finał – zobaczymy. Na pewno dam Ci znać.

Obecnie spółka jest w trakcie rejestracji.

*****

Odpowiadając na postawione w tytule postu pytanie: Czy dziecko może być wspólnikiem w spółce jego prawnego opiekuna …. tak, może. Wymaga to tylko zgody sądu rodzinnego. W moim przypadku procedurę pomógł mi przejść mec. Zbigniew Korsak.

Jaś i jego siostra podczas „Wieczoru z biznesem” organizowanego przez Coraz Lepszą Firmę.

Kim jest Paweł? To Paweł Królak, który podczas jednego ze swoich szkoleń, którego byłem uczestnikiem, powiedział mi (nam), że wszelkie badania pokazują, iż poświęcanie się klientowi nie ma żadnego uzasadnienia (tę samą myśl znalazłem także w Programie Rozwoju – jeśli jeszcze z niego nie korzystasz, to – lekko mówiąc – robisz błąd jako przedsiębiorca). A ja wczoraj złamałem tę zasadę i się poświęciłem jednemu ze swoich klientów…

Co zrobiłem? Pojechałem do pewnego miasta 200 km tylko po to, aby pokazać mojej klientce, gdzie się wpisuje adres w przeglądarce internetowej. Straciłem czas i pieniądze. W tym czasie mógłbym zarobić, a nie stracić. Moja wizyta u klientki mogła trwać całe 2 minuty…

Żeby było gorzej, dobrze o tym wiem, że poświęcanie się klientowi nie prowadzi do większego zysku, czy przynajmniej większej lojalności. Zauważyłem tę regułę w swojej własnej firmie: klienci, którym się poświęcałem, wcale nie zostawali dłużej i nie płacili więcej niż inni. Dlaczego? Bo sedno wybitnej obsługi klienta wcale nie leży w tym miejscu, ale w innym. W zupełnie innym (w jakim? Musisz posłuchać 1 lekcji z Programu Rozwoju – ja Ci tego nie powiem – musisz wykonać TO). Nie ma żadnego sensu poświęcanie się, a już tym bardziej nie ma sensu stworzenie systemu, który będzie takie zachowania konserwował.

Zatem mając takie doświadczenia i taką wiedzę, zgrzeszyłem podwójnie, a może nawet potrójnie…

Jednak to zrobiłem. Zrobiłem z premedytacją. Świadomy konsekwencji.

Dlaczego?

Posłuchaj tej opowieści Garego Vaynerchuka:

Otóż … Pewnego dnia Gary poświęcił się klientce. Stracił jeszcze więcej niż ja, bo i odległość większa i czas pracy wielokrotnie bardziej wartościowy niż mój. A jednak zrobił to wbrew wszystkim oponentom w firmie, łącznie z jego ojcem.

Dlaczego?

Tłumaczy to na samym końcu: „Ta historia stała się fundamentem, w jaki sposób traktujemy każdego jednego klienta. Stała się przewagą konkurencyjną”. Historia ta stała się jednym czynników kształtujących jakość obsługi klienta. Ta historia ukształtowała kulturę w firmie w zakresie obsługi klienta.

Przez długi czas zastanawiałem się nad tym, czy powinienem przejechać te 200 km. Nie wiedziałem co zastanę i jaki jest powód tego, że mojej klientce nie działa to, co powinno działać bez najmniejszego problemu. Spodziewałem się jednak, że przyczyna jest prozaiczna, błaha, banalna. Ale jednak zdecydowałem się stracić… „stracić” czas i pieniądze bo –

– bo jako lider swojego zespołu to ja ustanawiam wartości i ja jestem odpowiedzialny za taką czy inną kulturę w moim przedsiębiorstwie. Wszystkie oczy zwrócone są na mnie. Ja jestem wzorem do naśladowania. Ja przewodzę tej organizacji. Ja chcę, aby szła w określonym kierunku i zrobię to najlepiej swoim własnym przykładem.

„Sorry, taki mamy klimat”

Rafał Chmielewski 06 lipca 2017 4 komentarze

Przypomniał mi się cytat klasyka, czy raczej klasyczki, kiedy jeden z moich klientów w odpowiedzi na moją odpowiedź na jego pytanie napisał mi coś wspaniałego:

Dziękuję za odpowiedź. Szczerze mówiąc byłem pewien, że Pan to napisze 🙂 Taki jest po prostu klimat Pana firmy. 

Klimat, czyli kultura. 

Warto mieć wyrazistą kulturę w firmie. Warto się wyróżniać. Dlaczego? Jest milion powodów. Wiele na ten temat powiedziałby na pewno Paweł Tkaczyk.

Ale weź na przykład MacDonalda i jego beznadziejne w smaku hamburgery. A jednak tam chodzę – od czasu do czasu. Ty zapewne też. Nie dlatego, na boga, że chcesz zjeść coś wyjątkowego, tylko dlatego, że wiesz czego się tam spodziewać! Znasz to swoje uczucie, kiedy wchodzisz do tej restauracji, gdziekolwiek jest. Nie jest bajecznie, ale jest tak samo. Jakoś tam jest. Obojętnie jak. Komuś się podoba, komuś nie podoba, a ktoś ma to gdzieś, ale emocje są zawsze te same.

Dlaczego to ważne? Bo to daje poczucie bezpieczeństwa. Wiesz dokładnie, czego się spodziewać. A bezpieczeństwo to jednocześnie zaufanie.

Kultura w firmie daje poczucie bezpieczeństwa: pracownikom i klientom. Dlatego – między innymi – trzeba o nią dbać i ją budować. Wtedy każdy wie, czego się po takiej organizacji spodziewać.

Jeśli nie miałeś rodziców przedsiębiorców i nie miałeś okazji do podpatrywania i uczenia się na przykładzie ojca czy matki, to prowadzenia firmy będziesz musiał się po prostu nauczyć.

Nie jest tak, że sukces zależy od szczęścia. Nie wierz w to, co mówią niektórzy. Inni bowiem mówią – pod czym mogę złożyć podpis z własnej krwi z dużego palca – że szczęście sprzyja tym, którzy są najlepiej przygotowani 🙂 W firmie wszystko można zaprogramować i usystematyzować, aby stworzyć sprawnie działający biznes: podmiot, który się promuje, sam sprzedaje, zarabia i daje zadowolenie swojemu właścicielowi oraz źródło utrzymania innym ludziom.

Poczytaj o: Budowa głębszej relacji z pracownikiem

Aby budować firmę musisz podnosić swoje biznesowe kwalifikacje. Szkolenia są koniecznością i uważam, że najlepiej korzystać ze szkoleń, które poszerzają horyzonty. A takie prowadzone są wyłącznie przez doświadczonych przedsiębiorców. Pamiętaj, jeśli nie chcesz dolecieć do gwiazd, to do księżyca też nie dotrzesz. Dlatego namawiam Cię gorąco na szkolenia u wybitnych przedsiębiorców, gdyż ich spojrzenie na Twoją firmę znacznie poszerzy Twój obraz widzenia tego, co robisz na co dzień.

Jak wiesz swoją firmę prowadzę w branży prawniczej – pomagamy kancelariom prawnym w rozwoju za pomocą prawniczych blogów. Na szkoleniach marketingowych, których rocznie prowadzę kilkadziesiąt w kancelariach w różnych miejscach Polski, na samym końcu pokazuję taki oto obrazek:

Pokazuje on podział czynności w kancelarii, jakie prawnicy podejmują na co dzień. Ty możesz swoje własne czynności w swojej firmie uporządkować również według tego schematu. Niektóre z nich są nieważne i pilne (np. odebranie dziecka z przedszkola), inne nieważne i niepilne (np. oglądanie w pracy kolejnego odcinka Doktora Chałsa). Ale są też czynności ważne i pilne, czyli takie, które musisz wykonać w terminie, bo inaczej to kaplica i czarna dziura (np. zapłata podatku VAT), oraz czynności ważne ale niepilne (np. myślenie nad dalszą strategią, czy prowadzenie firmowego bloga).

Po co to pokazuję?

Okraszam ten obrazek przykładem z własnej praktyki. Jest to przypadek średniej warszawskiej kancelarii, która znalazła się w ciągu kilku miesięcy na granicy upadku. Upadku, dodam, z całkiem dobrej pozycji.

Dlaczego?

Bo jej właściciel zajął się sprawami, które uważał za ważne i pilne, a zaniedbał te, które były ważne, ale nigdy nie były pilne… Nie myślał o strategii, rozwoju, kształceniu, usługach, obsłudze klienta, sprzedaży, promocji w tym o blogu, i o wielu innych rzeczach. Nie myślał o rzeczach, które nigdy nie są pilne, ale gwarantują chociażby przetrwanie, jeśli nie rozwój. Które nigdy nie są pilne i dlatego… nie mamy tendencji do ich realizowania!

Tę historię przeczytasz w Polskim Prawniku tutaj >>

Ja sam kiedyś robiłem dokładnie tak samo. Poświęcałem się od rana do wieczora obowiązkom, które wydawały mi się ważne, bo były pilne i trzeba je było zrobić na już. Tymczasem zaniedbywałem to, co gwarantowało web.lex i mnie samemu bezpieczeństwo i rozwój. Dziś jest na szczęście inaczej. W web.lex pracuje cały zespół, który lwią robotę robi za mnie, jednak sam wciąż jestem zaangażowany w wiele procesów. Mimo tego jednak każdego dnia, bezwzględnie każdego dnia, znajduję czas na myślenie, planowanie, wymyślanie i szkolenia. Od tej mojej „przerwy” w pracy zależy nie tylko w końcu mój los, ale też los ludzi, którzy utrzymują swoje rodziny dzięki web.lex! Pomyśl o tym!

Zatem bądź mądry i pracuj mądrze – z głową. I ucz się od najlepszych.

****

Jednym z tych najlepszych jest na pewno Paweł Królak i jego Program Rozwoju, z którego korzystają też inne kancelarie prawne. Szczerze Ci ten program polecam – sam w nim uczestniczę jako przedsiębiorca.

Paweł był wcześniej gościem głównym podczas naszych dwóch web.lex Meetingów. Szkolił grupę naszych kancelarii w efektywnym zatrudnianiu i zarządzaniu.

Jesteś wspólnikiem spółki z o.o. i jednocześnie członkiem jej zarządu? Mimo tego, że przepisy prawne zwalniają Cię z odpowiedzialności za zobowiązania Twojej spółki jako jej wspólnika, to jednak nie zwalniają z tej odpowiedzialności jako członka zarządu, ale … pod pewnymi warunkami.

Jakimi?

Posłuchaj świetnego podcastu mec. Błażeja Sarzalskiego:

Więcej na Rejestracja spółki z o.o. >>

*****

Przeczytaj też wywiad z mec. Sarzalskim o zakładaniu firmy za granicą >>