Zgodnie z tytułem: jeśli prowadzisz spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością, albo jesteś może jej właścicielem, albo jesteś jedną z osób, które współdecydują o spółce, w której jesteś zatrudniony, to ten portal jest dla Ciebie.

ZOO.logia to bieżące wiadomości z najlepszych prawniczych blogów, których autorzy skupiają się w swojej praktyce na organizacji spółek z o.o. Znajdziesz tutaj wieści dotyczące rejestracji spółki z o.o., jej opodatkowania, upadłości i likwidacji, sprzedaży, odpowiedzialności, przekształcenia, a także rejestracji spółki z o.o. za granicą (w Delaware oraz na Ukrainie).

spółka z ograniczoną odpowiedzialnością

Pomysł na biznesPomysł na biznes… te słowa rozpalają wyobraźnię wielu ludzi, przyszłych przedsiębiorców i kandydatów na przedsiębiorców, którzy wciąż siedzą na etacie i tylko marzą o fortunie, czekając na olśnienie – na ten jeden, jedyny, niepowtarzalny i ogromnie dochodowy pomysł na biznes. Pomysł, który zapewni im wakacje trzy razy w roku na Karaibach oraz miejsce w klasie Business.

Jednak kiedy ja słyszę o pomyśle na biznes, naprawdę cierpnie mi skóra. Jeśli ktoś mi mówi, że szuka pomysłu na biznes i co ja o tym sądzę, to zwyczajnie nie wdaję się w taką dyskusję, gdyż wiem, że szkoda mojego czasu. Osobiście reprezentuję zupełnie inny pogląd na wszelkie strategie zaczynające się od pomysłu na biznes, niż większość ludzi. Uważam takie podejście za najgorsze z możliwych. Dlaczego? Posłuchaj…

*****

Na samym początku warto chyba sobie zdefiniować co oznacza termin „pomysł na biznes”, albo przynajmniej, co ja rozumiem przez to pojęcie. Dla mnie osobiście jest to po prostu pewna idea, której realizacja nie ma jeszcze miejsca w rzeczywistości gospodarczej. Unikalny pomysł na produkt, czy usługę, jakich nie znajdziesz jeszcze na rynku. Coś, co zaspokoi potrzeby jeszcze nie zaspokojone.

Takie pomysły na biznes są szeroko opisywane na wielu stronach internetowych. Wystarczy wpisać tę frazę w wyszukiwarkę, aby w prosty sposób poznać szereg różnych pomysłów. Na przykład tutaj, tutaj, czy tutaj lub u Kasi Pszonickiej tutaj … A zatem w zasadzie problemu z pomysłami nie ma, skoro w rzeczywistości są na wyciągnięcie ręki. Wystarczy więc tę rękę wyciągnąć i … już można zbierać kokosy! 🙂

HAHAHA!!! Tak by się mogło wydawać, prawda? Bez wątpienia pozytywną stroną dobrego pomysłu na biznes jest to, że jeśli Ci się uda, to będziesz pierwszy na rynku. A zatem zagarniesz lwią jego część zanim konkurencja się zorientuje, na czym jeszcze może zarobić. Taki rewelacyjny pomysł może nawet wykluczyć dużo bogatszą konkurencję na wiele lat. Możesz dzięki niemu rzeczywiście jeździć na wymarzone wakacje kilka razy w roku z całą rodziną. Hm… marzenie… 🙂 Góra pieniędzy i bezpieczny spokój do śmierci.

No dobrze, ale dlaczego uważam, że strategia biznesowa oparta o nowy produkt lub usługę jest pomysłem najgorszym z możliwych? Posłuchaj co mam do powiedzenia, a na końcu podam Ci remedium.

Pomysł na biznesJak wiesz (a może nie wiesz – to zaraz się dowiesz), obecnie prowadzę jedną dobrze prosperującą firmę – web.lex,  natomiast druga jest obecnie w fazie organizacyjnej. Pierwsza z nich to firma konsultingowa, której przedmiot działalności jest dość unikalny. Nie słyszałem o drugiej takiej organizacji nie tylko w Polsce, ale nawet w Europie. Unikalność przedmiotu działalności (usługi/produktu) bez wątpienia stawia web.lex w gronie tych firm, które zaczynały z pomysłem na biznes. Obecnie web.lex rozwija się w tempie 40% rok do roku.

Tak jest teraz. Jednak na początku było zupełnie inaczej i o tych doświadczeniach Ci zaraz opowiem. Dodam tylko, że druga firma, o której wspomniałem i która jest w fazie organizacyjnej, nie będzie wcale działała w niszy! Gdyż nigdy już nie „zrobię biznesu” w niszy. Moje doświadczenia wskazują właśnie, że dużo lepszym pomysłem na biznes, jest… brak pomysłu, albo lepiej – organizacja działalności w branży, w której już istnieje konkurencja, a potrzeby rynku są regularnie zaspokajane.

Możesz się łapać za głowę, bo od lat wszyscy Ci mówili, żebyś szukał pomysłu, bo przecież nie ma konkurencji i jest dużo łatwiej… A Chmielewski każe Ci szukać branży, która jest już zajęta przez konkurencję! 🙂 Zatem dlaczego tak uważam? Popatrz:

Brak potrzeb

Zakładając firmę z pomysłem na biznes przyjmujesz założenie, że ludzie mają pewną potrzebę, którą Ty możesz zaspokoić i dzięki temu zarobić dużo pieniędzy. Tymczasem – po pierwsze – może być tak, że ludzie wcale żadnej potrzeby nie mają! Większość ludzi ocenia innych wedle siebie samego, a zatem to może Ty masz taką potrzebę, a pozostali mają to zupełnie gdzieś. Druga rzecz jest taka, że jeśli oni mają tę potrzebę, to nie muszą wcale być jej świadomi. Po prostu. Po co Ci pomysł, skoro ludziom nawet do głowy nie przyjdzie, że go potrzebują. Po trzecie w końcu, Twoi klienci mogą mieć potrzebę, mogą być jej świadomi, ale może wcale nie będą chcieli jej zaspokajać. To przecież możliwe. Ta sytuacja dotknęła właśnie mnie, kiedy założyłem web.lex i przez półtora roku niemalże nie miałem żadnego klienta, mimo tego, że moja branża była doskonale świadoma swojej potrzeby.

Edukacja klientów

Dlaczego ludzie mogą nie chcieć kupować Twojego szałowego i unikalnego produktu? Po prostu ludzie odczuwają dyskomfort, kiedy wykraczają poza swoją sferę komfortu. A obcowanie z nieznanym produktem czy usługą takim właśnie a-bezpiecznym zachowaniem jest. Z tego powodu konieczna jest długa, naprawdę długa edukacja przyszłych klientów, aby zaakceptowali jego twórcę i nauczyli się Twojego produktu czy usługi. I chociaż byś wychodził ze skóry, nie przyśpieszysz procesu edukacji, bo nie siedzisz w głowach swoich przyszłych klientów. Musisz czekać…

Pieniądze

… a czekanie to czas. A czas to pieniądz. Sto razy zbankrutujesz zanim ludzie poczują, że muszą mieć Twój produkt, czy usługę. Weź pod uwagę, że pieniędzy nie potrzeba jedynie na wytworzenie produktu czy usługi, ale też na ich długotrwałą promocję, a także potrzeba ich na Twoje życie. Twoje i Twojej rodziny. Ruszając z „pomysłem na biznes” musisz mieć naprawdę dużo pieniędzy. Oczywiście rozwiązaniem jest pozyskanie kapitału na zewnątrz. Jednak nawet profesjonalny inwestor nie wyłoży pieniędzy, jeśli Twój pomysł nie będzie w jakiejś fazie rozwoju. A więc wcześniej musisz i tak te pieniądze mieć w sporej ilości, bądź pewne i bezpieczne źródło innego dochodu.

Dyscyplina i wytrwałość

Kiedy masz produkt i wiesz, że jest świetny, jesteś nawet pewien, że zbawi pół świata, i zabierasz się za edukację klientów, za promocję, za budowę marki swojego biznesu z pomysłem, i trwa to bardzo, bardzo długo, to po drodze będziesz miał milion powodów, żeby się poddać. Przede wszystkim zacznie brakować Ci pieniędzy. Potem zaczniesz tracić zapał i wiarę w to, do czego chciałeś dojść, oraz wiarę w rewelacyjność swojego super pomysłu. Zaczniesz też dostrzegać wady swojego produktu, których nie widziałeś wcześniej, gdyż wtedy działałeś pod wpływem emocji. A one, jak podczas uczucia pierwszej miłości, zaślepiły Twój umysł, abyś widział wyłącznie pozytywne strony pomysłu.

Dobre rady amatorów

A najtrudniej będzie Ci z opinią przyjaciół i rodziny, którzy będą pukali się w głowę słysząc, w jakie „bagno” się wpakowałeś (i jeszcze wpakowałeś w nie swoją rodzinę). Uwierz mi, świetnie wiem co mówię. To jest naprawdę bolesne. Ludzie, którzy mieli być Twoją podporą nagle zaczynają podkładać Ci nogi. Z różnych powodów: przyjaciele – bo są zazdrośni; rodzina – bo czuje się zagrożona i zaczyna się Ciebie wstydzić. Pojawią się też „Janusze biznesu”, którzy w życiu niczego nie zbudowali, ale sami są pełni „największych mądrości” niczym Salomon. Przy odrobinie „szczęścia” zwiodą Cię za na złe tory.

Doświadczenie

Biznes to nie tylko unikalny produkt czy usługa, ale cały system. Począwszy od promocji, przez finansowanie, budowanie strategii, zatrudnianie, obsługę klienta, itd, itp. po sprzedaż i obsługę posprzedażową oraz podtrzymywanie relacji z klientami. Jeśli nie masz w tym doświadczenia, wykoleisz się na prostych rzeczach. Choćby na rozliczeniach podatkowych (nigdy, nigdy, nigdy nie prowadź księgowości samodzielnie), czy na braku umiejętności komunikacji z klientami. Świetny produkt czy usługa nie wystarczą do rozwoju firmy.

*****

Jak widzisz, sam pomysł na biznes nie wystarczy. Nie wystarczy unikalny produkt czy usługa. Potrzeba znacznie więcej „aktywów”, wśród których  pieniądze to najważniejsza rzecz (80% firm upada przed upływem 2 lat właśnie z tego powodu). Ale nie jedyna, bo te same pieniądze można wydać mądrze i rozwinąć firmę, albo też stracić i nie rozwinąć niczego.

Pomysł na biznesWiesz dlaczego mnie się udało rozwinąć web.lex w niszy?

Miałem niemal wszystko, czego potrzeba. Miałem najważniejsze, czyli pieniądze. To mi pozwoliło na długą edukację klientów, na spotkania, na zaangażowanie czasu i energii. Edukacja klientów była niezbędna, gdyż moi potencjalni klienci mieli potrzebę, ale nie byli jej świadomi, albo nie byli przekonani do mojego produktu. Wierzyłem także w swój produkt – sam bowiem z niego korzystałem, odnosząc duże korzyści finansowe oraz wizerunkowe. Miałem już jakieś doświadczenie w prowadzeniu działalności gospodarczej – web.lex to moja druga firma. Pieniądze pozwoliły mi również na bardzo potrzebną edukację: szkolenia i konsultacje z przedsiębiorczości, a także na lekturę (koniecznie przeczytaj o Programie Rozwoju Pawła Królaka). Byłem też bardzo, bardzo zmotywowany, aby zrobić coś wartościowego w swoim życiu. To mi pozwoliło na poradzenie sobie z oporem i niechęcią we strony przyjaciół i rodziny (tego akurat nie miałem).

Zatem budowanie firmy w oparciu o pomysł na biznes jest możliwe – mój przykład jest całkiem dobrą ilustracją tej koncepcji – jednakże jest to najbardziej ryzykowne przedsięwzięcie z możliwych. Tak ryzykowne, że kolejną firmę zdecydowałem się założyć nie w niszy, ale z całkowicie powszechną usługą. Dlaczego z powszechną?

Odpowiedź jest bardzo prosta: dlatego, że wiem z całą pewnością, że na rynku nie tylko jest potrzeba, ale że jest ona uświadomiona wśród klientów, a ci znają produkt i z niego korzystają. Zobacz: takie podejście powoduje niezwykłe oszczędności finansowe (pieniądze i czas), które mogę w zamian przeznaczyć na poprawę systemu, produktu/usługi oraz obsługi klienta. Innymi słowy mówiąc, nie szukając pomysłu na biznes tylko wchodząc od razu w konkurencyjną branżę mogę zwiększyć konkurencję działając i pokazując się w inny, unikalny, lepszy sposób i zgarnąć część rynku dla siebie.

Przykład: na pewno wokół miejsca, w którym mieszkasz, jest wiele różnych warzywniaków. Tak dużo, że uznasz, iż kolejny na tej samej ulicy już nie ma żadnego uzasadnienia i jest z góry skazany na porażkę. To ogromny błąd! Już pisałem o tym w tym blogu, że taki warzywniak właśnie powstał na mojej ulicy, jako piąty czy szósty z kolei, a jednak dzięki innej obsłudze klienta zgarnął dużą część lokalnego rynku i zatrudnia dwie osoby. Gdyby ten sam przedsiębiorca znalazł unikalny pomysł na biznes, to przez szereg miesięcy próbowałby przekonać do swojego produktu lokalnych mieszkańców, a i tak musiałby zwinąć biznes, gdyż grupa potencjalnych klientów wśród lokalnej społeczności jest zbyt nieliczna, aby utrzymać przedsiębiorstwo na rynku.

Jaki pomysł na biznes?

A zatem, jeśli nie masz pieniędzy, doświadczenia, nie masz wsparcia i nie jesteś wystarczająco zmotywowany do działania przez bardzo długi czas bez efektu, nie szukaj pomysłu na biznes. Jeśli czujesz się przedsiębiorcą i chcesz tworzyć oraz zmieniać świat na lepszy, pamiętaj że to samo możesz robić w branży, w której konkurencja już istnieje. W gruncie rzeczy nie chodzi o sprzedaż ale o ludzi, którzy dzięki Twojemu produktowi, czy usłudze mogą być lepszymi ludźmi. Nawet jeśli sprzedajesz tylko marchewkę. Ludzie nie kupują bo jest tanio, tylko dlatego, że chcą. Zrób tak, żeby chcieli kupować właśnie od Ciebie. I tutaj kłania się temat obsługi klienta ….

Powodzenia! 🙂

******

Koniecznie poczytaj też o tym:

Krótka historia jednej z moich firm – web.lex

Rafał Chmielewski 18 października 2017 Komentarze (0)

Posłuchaj, jak doszło do powstania mojej drugiej firmy. web.lex działa i świetnie się rozwija do dzisiaj. Mam nadzieję, że przeżyje mnie samego (taką mam perspektywę inwestycyjną…).

Pierwsza moja firma, założona jeszcze w czasach studenckich, dziś już nie istnieje. Może opowiem o niej kiedyś. HAHAHA!!! A jest o czym – uwierz mi … W każdym razie bez wątpienia była ona dla mnie źródłem BEZCENNEGO doświadczenia, na którym także i dziś bazuję.

Zatem zobacz, jak powstawał web.lex… Nie było łatwo, nie było prosto, posłuchaj…

*****

Tak się złożyło, że moja firma administruje ponad setką firmowych blogów specjalistycznych.

Bywa, że od czasu do czasu któryś z naszych klientów nie może wystartować ze swoim blogiem. Coś go trzyma, pcha w tył, nie pozwala iść do przodu.

Dziś była to technologia.

MAM ogromy problem z tym wszystkim, jakieś tagi, seo itd nic mi nie wychodzi.”…

Oto moja odpowiedź:

[… odpowiedź znajdziesz w moim starym artykule na platformie Medium.com]

To był zwyczajny dzień. Ot, po prostu dzień, jak co dzień. Telefony, klienci, pracownicy, maile, i inne takie tam. W pewnym momencie dzwoni dzwonek do drzwi. Otwieram – listonosz.

– Dzień dobry, mam list polecony dla pana Rafała Chmielewskiego.

To ja, rzecz jasna. Więc list odebrałem, podpisałem co trzeba i otworzyłem kopertę… a w niej… Informacja z „Krajowego Rejestru Znaków Towarowych i Wzorów Użytkowych”, że powinienem wpłacić 800 pln tytułem rejestracji mojego znaku towarowego w tymże rejestrze.

O co chodzi?

Faktem jest, że właśnie taki znak towarowy zarejestrowałem. Ale co było to opłacenia, to opłaciłem! Dlaczego zatem mam zapłacić ponownie? Czyżbym nie wiedział wcześniej o wszystkich opłatach? Czym jest „Krajowy Rejestr Znaków Towarowych i Wzorów Użytkowych”? Dużo znaków zapytania…

Otworzyłem Google i próbowałem odszukać podpowiedzi. Nic. Tylko jakieś wiadomość na forach, na których lekturę nie miałem ani ochoty, ani tym bardziej czasu. Wtedy… zrobiłem coś, co powinienem był zrobić pół godziny wcześniej.

Zatelefonowałem do najlepszego, jakiego znam, rzecznika patentowego – Mikołaja Lecha. To on rejestrował znak towarowy LexMonitor, to on trzymał pieczę nad prawidłowym przebiegiem procesu rejestracji, to Mikołaj w końcu powiedział mi co i ile będzie kosztowało. Czyżby nie wspomniał o dodatkowym koszcie 800 pln? A może to ja niezbyt uważnie słuchałem…

– Cześć Mikołaju! Dostałem list od „Krajowego Rejestru Znaków Towarowych i Wzorów Użytkowych”, który chce, abym wpłacił 800 złotych za rejestrację znaku LexMonitor w tym rejestrze. Wiesz coś o tym?

– Zapłaciłeś już? – zapytał Mikołaj.

– Nie, bez konsultacji z Tobą nie zapłaciłbym nawet Bankowi Centralnemu.

– Uff, to dobrze… To nie jest żaden rejestr. To firma, która naciąga właścicieli znaków towarowych, takich jak Ty, żeby zapłacili za wpis do ich rejestru, który nie ma żadnego znaczenia. W każdym razie nie jest to rejestr urzędowy. A nazwa jest taka a nie inna, aby zmylić ludzi, że jest to instytucja państwowa. Zatem nie płać. A list wyrzuć. 

– Świetnie! Dzięki Mikołaju jak zwykle za szybką pomoc! 

Dzięki pomocy Mikołaja nie straciłem pieniędzy i zaoszczędziłem czas. A musisz wiedzieć, że to nie jedyna akcja, w której Mikołaj obronił mnie przed nieuczciwym działaniem. Inny przypadek dotyczył firmy z USA, która zarzuciła mi, że naruszam prawa do jej znaku towarowego… a tutaj już nie było „żartów” – sprawa była poważna, gdyż grożono mi procesem…

*****

Po co o tym Ci opowiadam?

  1. Przede wszystkim dlatego, żeby Ci pokazać, jaka jest między innymi rola rzecznika patentowego. To jest ten rodzaj profesji prawniczej, z którą dobrze powinieneś się zapoznać, jeśli prowadzisz firmę. Jeśli masz jakąś nazwę, albo nazywasz w jakiś sposób swoje usługi czy produkty, to masz do nich jakieś prawa, albo… może czyjeś prawa naruszasz… Tego nie wiesz, dopóki nie sprawdzisz. A to zrobi dobrze tylko rzecznik patentowy. Rzecznik patentowy pomoże Ci też je ochronić (ochronić Ciebie), jeśli będzie taka potrzeba.
  2. Po drugie – aby Cię ostrzec, byś nie szedł na łatwiznę i nie próbował dbać o swoje prawa samodzielnie, bo tego dobrze nie zrobisz. Na rynku jest jak w dżungli. Są tacy, którzy nie mają skrupułów, aby oskubać konkurenta. Jeśli wspierasz się profesjonalnym doradcą, to nie tylko on Ci pomoże w sytuacji podbramkowej, ale też pomoże Ci nie naruszać prawa kogoś innego.
  3. Po trzecie – abyś poznał Mikołaja. Osobę nietuzinkową, który nie tylko jest znanym rzecznikiem patentowym, ale jest też przedsiębiorcą z krwi i kości. Prowadzi dwa blogi [Znaki Towarowe, Wzory Przemysłowe], zatrudnia ludzi do swojego zespołu, zarządza nimi, motywuje do pracy, rozwija kancelarię patentową.
  4. Po czwarte i ostatnie, abyś posłuchał wywiadu z Mikołajem o tym, jak blog firmowy rozwija biznes: